wtorek, 30 marca 2010

I gdzie to moje kochane słońce jest?

Jeżeli ja już teraz nie wiem co ze sobą zrobić..to co będzie 21 kwietnia?
Ten dzień w końcu przyjdzie. Zapewne udamy się po prostu do Cast. i będziemy razem siedzieć i jeść lody. Tylko dla mnie ten dzień będzie wyjątkowy. Z jednej strony cudowny, bo przecież to się działo ten rok temu, z drugiej - smutny. Bo to ROK. Tydzień szczęścia. Tydzień to bardzo mało. A potem nagłe odcięcie od tlenu. I czarna dziura w głowie.
Mój czas dzieli się na "przed kwietniem" "kwiecień" "po kwietniu". Teraz jest za dużo "po"...

Na razie mam multum spraw na głowie i nie radzę sobie z historią. Nie mogę jej uporządkować. On tam ciągle siedzi i chyba specjalnie zajmuje za dużo miejsca-żebym przypadkiem nie zaśmiecała sobie głowy takimi głupstwami jak sprawdzian z II Wojny Światowej. Wyjdź już, proszę. Mam mało czasu na naukę a jest jej sporo. O Tobie.. w sumie chciałabym już zapomnieć. Chociaż nie, nie wiem. Zdarzyło się wtedy dużo dobrego i nie chce o tym zapominać. Zapomnieć bym tylko chciała Twój uśmiech,oczy, oraz to, jak na mnie wpłynąłeś i  że tak strasznie za tym wszystkim tęsknię...

Dam sobie radę...prawda?

niedziela, 28 marca 2010

Mam karę na komputer, ale tylko w domu. Czyli że jak jestem u Taty, to się nie liczy, prawda? ^^

Aktualnie sobie leżę, piszę na laptopie, oglądam DOMO i przepięękne domy, piję jogurcik.. a za oknem słońce. Ach, jak cudownie.. Teraz brakuje mi tylko jednego. Ale to przemilczę.
Święta w Katowicach. Spędzone przy kochanych osobach, z Dziadkami, którzy mimo tego, ze nie jestem ich prawdziwą wnuczką, rozpieszczają mnie na równi z resztą dzieciaków..Dostanę miliard ton czekolady, różnego rodzaju żarcia..jak wrócę do Sz-na, nie zmieszczę się zapewne w drzwi wejściowe mieszkania. Pójdziemy na zakupy, będzie świecić słońce, będę robić miliard zdjęć, szczególnie Mateuszowi jak zwykle. Mojemu już-nie-takiemu-małemu braciszkowi ;) I odpoczniemy od dziadka, należy nam się. Wojtkowi należy się też spędzenie w końcu świąt z rodzicami. Od pięciu lat nie miał na to okazji, a wiadomo...Oni coraz młodsi się nie robią.
Teraz czekają mnie jeszcze straaaaaaaaszne trzy dni. W poniedziałek fizyka, poprawy z niemieckiego, matma i jeszcze do zrobienia angielski mam, we wtorek test z anatomii człowieka z bio, w środę historia... Nie wiem, jak ja to zrobię.
Wiem na razie to, że słonce jest naprawdę cudowne. Przedwczoraj przyszłam ze szkoły do domu taka zmęczona, śpiąca... Usiadłam przy biurku i zaczęłam czytać książkę od bio. Jakoś mi nie wchodziło, to usiadłam na parapecie. Od razu lepiej. Przeczytałam ponad połowę książki i stwierdziłam, że mam dość. Ubrałam się i poszłam do sklepu po musli (które się je na sucho, bo z mlekiem to fuj). Wracając do domu przysiadłam na bunkrze, słońce świeciło mi w twarz a ja siedziałam, jadłam i się delektowałam ciepłem i promieniami słońca na twarzy. Czułam się jak nowonarodzona. Potem poszłam na spacer, za ładnie było, nie mogłam tego zmarnować. Spacer trwał z póltorej godziny, przeszłam duży kawał miasta. Szłam, po prostu szłam. Gdzie mnie nogi i oczy poniosły.
Odżyłam.

I cieszę się szczęściem M. Mimo tego, jaka była i jest. Jakby nie patrzeć-należało jej się to w końcu.



patrzę w okno, słońce jakby do mnie uśmiechnięte
nie myślę teraz o tym, co jest chore, pokrętne
nieźle pierdolnięte życie codzienne
co jutro-to jutro, jest mi teraz obojętne
no bo ja wiem gdzieś tam w środku, że wszystko będzie dobrze
do kogoś to przesłanie przecież musi tam dotrzeć

czwartek, 25 marca 2010



Jest pięknie, naprawdę pięknie. Kocham słońce. Kocham ciepło. Kocham wracanie do domu w promieniach słońca, ze słuchawkami w uszach i muzyką w głowie, przy której dodatkowo sama promienieję ze szczęścia. Nie tylko miasto wygląda inaczej w promieniach słońca-ludzie też. Wszyscy ogłupieli od tej szybkiej zmiany pogody-krótkie rękawki, obcasy, Avanti i Clipper już mają powystawiane stoliki na zewnątrz.. Nie ma co, zima nas trzymała za tyłki dużo za długo, teraz wszyscy łapią te promienie słoneczne całymi garściami. I dobrze. Ja też to robię, wystawiam twarz do słońca jak często się da, staram się wyletnić ubrania (tylko potrzebuję finansów, żeby to zrobić w końcu raz i porządnie) i słucham muzyki, która dodaje mi sił.
No i rozpoczęłam removing weight wiosenne^^  Jak coś robić, to wszystko od początku do końca.



Patrzę w okno - słońce jakby do mnie uśmiechnięte
Nie myślę teraz o tym co jest chore, pokrętne
Nieźle pierdolnięte życie codzienne
Co jutro, to jutro jest mi teraz obojętne
No bo ja wiem gdzieś tam w środku, że wszystko będzie dobrze
Do kogoś to przesłanie przecież musi tam dotrzeć

niedziela, 21 marca 2010

Wiosna, słońce nieśmiało się pojawia coraz częściej. Deszcz? "Brak deszczu oznacza brak kałuż, w których można skakać", także w ogóle się nim nie przejmuję. A z resztą teraz już go nawet nie ma. Temperatury na plus to uśmiech na plus.
Dodatkowo otworzyłyśmy sezon z Cast. Odczucia..? Cholera, tęskniłam za tym. Długo tam nie byłam, a to miejsce mi się przewija przez życiorys od prawie roku. W tamtym tygodniu bywałam tam bez przerwy, był to w sumie taki mój drugi dom jakby nie patrzeć ;) Teraz brakowało mi jednej osoby do kompletu. Dwóch. Najlepsze, że teraz kubeczki są takie same jak wtedy.Tak, ciągle gadam o tamtym tygodniu..Kurde, nikt tego nie zrozumie. No, może W, bo ona była ze mną przez cały tamten okres. Ale reszta? Wiem, że ich to nie interesuje, a ja im nadawałam ciągle o tym i dalej nadaję. Postaram się już tego nie robić, bo...a co ich to obchodzi? Widzą tylko moją słabość. A ja tego potrzebuję? Oni potrzebują? Nie.
Po prostu..teraz Go widziałam i wróciło wszystko to, co czułam w kwietniu. I niestety w maju, czerwcu.. Moja wielka mała słabość.
spadnę tam gdzie stałeś, gdzie ostatni raz Cię widziałam...



























Na ostatnim Grabaż podpisuje moją koszulkę, chociaż wygląda to tak, jakby robił co innego ^^
Lans nijaki jest.

sobota, 20 marca 2010

Było przecudownie! Mam podpisy na bluzce od wszystkich z SNL i mamy z M. zdjęcia z całym zespołem...plus autografy na biletach i plakacie M. Wyszalałam się, wywrzeszczałam, wyśmiałam...i nawet mnie dzisiaj nogi nie bolą, cud! Jedyne co, to byłam wczoraj trochę słaba, więc moje szaleństwo polegało na "skaczę, skaczę, zadyszka, odpoczynek, skaczę, skaczę" ale to nic, było i tak świetnie. Najlepsze było, gdy w piosenkach śpiewaliśmy najgłośniej..przekleństwa. Normalka. A M. to najgłośniej! :D "więc nie pytam się ich KU*WWAAA CO JEEST!"
Jedyne co, to Grabaż trochę gwiazdorzył, jednak po tylu latach grania, ma do tego prawo jak dla mnie. Jestem szczęśliwa i tyle. I jest mi dobrze.

Zdjęcia dostarczę jak tylko je dostanę i będzie lans nad lansy.




spadnę tak już piętnasty raz
głową w dół, oczami, na twarz
spadnę tam gdzie stałeś
gdzie ostatni raz cię widziałam

środa, 17 marca 2010




ciągłe myślenie o kimś.
pojutrze będzie doobry dzień.wyszaleję się i może, MOŻE przestanę myśleć o Nim. tak, dobrze mi to zrobi. potem wiosna się zacznie kalendarzowa, otworzymy sezon na Cast. i będzie dobrze. już jest dobrze. bo jest dobrze. prawda?

niedziela, 14 marca 2010

Nie mogę uwierzyć, tyle czasu czekałam, żeby Go zobaczyć. I w końcu się udało, to było zrządzenie losu, gdyby nie ta sieciówka, gdyby nie reakcja Weroniki (za którą jestem jej TAK WDZIĘCZNA że nie da się tego opisać)...nie zobaczyłabym Go. Ale jednak, pobiegłam za Nim, poznałam go..Zmienił się, ale nie tak bardzo. Wygląda..jeszcze lepiej niż wtedy. Cholera, tylko to ja jestem idiotką i nie zrobiłam nic oprócz głupich spojrzeń i idiotycznych chichotów. On też na mnie spoglądał, widziałam. A kiedy tramwaj odjeżdżał, zatrzymałam wzrok na Jego kurtce,a On się odwrócił i spojrzał się prosto na mnie. To..było magiczne. Dopiero dzisiejszej nocy sobie to w pełni uświadomiłam. Wcześniej było to takie nierealne. Czemu ja tak mam? Kiedy coś się dzieje, co jest dla mnie ważne, zachowuję się jak idiotka, wydaje mi się, że wszystko to było jakby obok mnie, albo że oglądałam wszystko w telewizji...potem dopiero sobie uświadamiam, że wszystko to dotyczyło mnie, a ja jak zwykle schrzaniłam sprawę. I myślę, jak było pięknie i żałuję, że nie zrobiłam więcej.
Jesteś cały czas w mojej głowie, od prawie roku na okrągło. Teraz przypomniałam sobie twoje rysy i..wystarczy że o Tobie pomyślę, szybciej mi bije serce.
Koniec z idiotycznymi zagrywkami.
See ya soon...


Wczorajszy wieczór i dzisiejsza noc była ważna. Świetna. I coś zmieniła.


środa, 10 marca 2010




Bo ja chciałbym móc nie musieć wierzyć
Że kiedyś to dostanę co mi się należy...


Miesza mi się w głowie, było dobrze, jest do dupy, będzie lepiej.. Ja wiem, że będzie. Potrzebuję tylko małego zapewnienia,że całe to gówno się ulotni, ja będę szczęśliwa chociaż przez chwilę tak zupełnie, bez barier, totalnie.
Mam dosyć tego mieszkania i tego życia z ciągłą niepewnością czy dzisiaj będzie dobrze, czy dzisiaj będę znowu wypłakiwać oczy w poduszkę... Mam dosyć płaczu. Czasami uzbrajam się i zakładam maskę na twarz. Jestem wtedy szczęśliwa, twarda jak skała i mam wszystko gdzieś. Ale jak długo można? Nie mam lekkiego życia, chociaż oczywiście nie mówię że jest tragicznie. Ludzie mają gorzej. Po prostu..mogłoby być w końcu w miarę normalnie, żebym nie musiała zawsze o wszystko się bać i wszystkiego mieć dosyć..

wtorek, 9 marca 2010

TAAAK !!! <33333
dziękuję!

tym razem już nie huśtawka. tym razem mi się wszystko nie zwala na głowę, ale też nie ma samych dobrych rzeczy. jest swego rodzaju..harmonia. dwa kroki w przód, dwa kroki w tył i stoję w miejscu. ale nie znaczy to, że się źle z tym czuję, przeciwnie. ważne, że się gdzieś coś rusza prawda? zawsze można też skoczyć. przeskoczyć bariery. w końcu się tak stanie.
nadal jestem tylko zakompleksionym Tygryskiem, ale zaczynam też 'brykać'. podoba mi się to.
dzisiaj rano było mi miło, dziękuję. po południu było mi jeszcze milej, słońce pomogło.
wiatr się ukoił.


poniedziałek, 8 marca 2010

Jest leniwie, jest pięknie,
jest szczęśliwie,
na szczęście.


Kocham słowa, kocham się domyślać,
kocham rozumieć po swojemu,
kocham mieć energię.
Mogę się wściekać,
mogę się obrażać.
Przejdzie mi, nie boję się już.
Jestem sobą dla siebie,
wreszcie.



Jak się spełni to, o czym teraz marzę, będę najszczęśliwsza na świecie!



<333

piątek, 5 marca 2010

 



wiosna, kurde, nie rób z nas idiotów. przyjdź i zostań. tęsknię za krótkimi rękawkami i mam dosyć 50 warstw ubrań. no, postaraj się!


(a ja mam po co się starać?)

poniedziałek, 1 marca 2010

 
  
  


Dzisiaj to było coś, naprawdę.. Idę w deszczu, pod parasolem, słucham sobie muzyki i nagle.. muzyki nie ma. Sprawdzam komórkę, co się stało? Sama odebrała połączenie od koleżanki. Przecież to normalne. No to mówię "halo". Były podłączone słuchawki do telefonu, a ja przez nie nie lubię rozmawiać, więc je odłączyłam. Idę idę i zawiał wiatr. Parasolka wygięta w drugą stronę. Wkurzam się, kończę połączenie, siłuję się z parasolką na środku chodnika - nic. Spadł mi telefon. Spadły rękawiczki przy podnoszeniu telefonu. Telefon cały mokry, więc go wycieram. Mokrym rękawem płaszcza. Parasol się zgiął prawidłowo - hurra! Idę. Na drugiej stronie ulicy: "Rękawiczki!". Więc się wracam po nie. Nie żeby leżały w kałuży, czy coś.Oczywiście że nie. Bo przecież takie rzeczy mi się nie przytrafiają!

Poprawiłam czapkę, wycisnęłam rękawiczki, włożyłam je  i ruszyłam przed siebie. Ze złożoną parasolką.