Nie mogę uwierzyć, tyle czasu czekałam, żeby Go zobaczyć. I w końcu się udało, to było zrządzenie losu, gdyby nie ta sieciówka, gdyby nie reakcja Weroniki (za którą jestem jej TAK WDZIĘCZNA że nie da się tego opisać)...nie zobaczyłabym Go. Ale jednak, pobiegłam za Nim, poznałam go..Zmienił się, ale nie tak bardzo. Wygląda..jeszcze lepiej niż wtedy. Cholera, tylko to ja jestem idiotką i nie zrobiłam nic oprócz głupich spojrzeń i idiotycznych chichotów. On też na mnie spoglądał, widziałam. A kiedy tramwaj odjeżdżał, zatrzymałam wzrok na Jego kurtce,a On się odwrócił i spojrzał się prosto na mnie. To..było magiczne. Dopiero dzisiejszej nocy sobie to w pełni uświadomiłam. Wcześniej było to takie nierealne. Czemu ja tak mam? Kiedy coś się dzieje, co jest dla mnie ważne, zachowuję się jak idiotka, wydaje mi się, że wszystko to było jakby obok mnie, albo że oglądałam wszystko w telewizji...potem dopiero sobie uświadamiam, że wszystko to dotyczyło mnie, a ja jak zwykle schrzaniłam sprawę. I myślę, jak było pięknie i żałuję, że nie zrobiłam więcej.
Jesteś cały czas w mojej głowie, od prawie roku na okrągło. Teraz przypomniałam sobie twoje rysy i..wystarczy że o Tobie pomyślę, szybciej mi bije serce.
Koniec z idiotycznymi zagrywkami.
See ya soon...
Wczorajszy wieczór i dzisiejsza noc była ważna. Świetna. I coś zmieniła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz