wtorek, 28 grudnia 2010

święta święta i po

Zdecydowanie nie czułam w tym roku tej świątecznej magii, z resztą jak wiele ludzi. Mimo wszystko, te dni były całkiem miłe.
Wigilię po raz pierwszy w tym mieszkaniu urządzilyśmy w pokoju. Zawsze gnieździliśmy się w kuchni, ale już mieliśmy dosyć i ta zmiana dała dużo dobrego, w końcu było wygodnie i dużo dużo ładniej. Długo razem siedzieliśmy, zaczęliśmy oglądać świąteczne bajki i jakoś zleciało. Dostałam porządną lokówkę w końcu, jest świetna. No i kasę. Chyba pierwszy raz tak dużo, lubię to.
Brzuch mi pękł w stu miejscach. Zdrowe odżywianie i zasada ŻP w święta nie istnieje.
A następnego dnia na Kijewo... Jeszcze lepiej. 500 dań, ciasta, słodycze. I 'laseczki' z choinki. Teraz prawie nic nie jem, żeby jakoś tam na sylwestra wyglądać.
Na Kijewie, jak zwykle, było świetnie. Uwielbiam tam spędzać ten 1 dzień świąt, bo zjeżdża się cała rodzina, jest głośno i śmiesznie. Po jakimś czasie są i kolędy. Głośne i wesołe. Dostałam perfumy, jakie chciałam dostać i znów pieniądze. No i czekoladę, ale już jest tylko wspomnieniem. Było świetnie, dopóki mnie nie złapał humor pt 'nikt mnie nie kocha'. Zamknęłyśmy się z E. w małym pokoju i tak leżałyśmy i gadałyśmy. Głównie ja. Ona pojechała, ja zostałam. Jakoś mi było..samotnie? Dziwnie. I ta świadomość.. Pomińmy.
Następnego dnia miała przyjechać W. Już wszystko było dopięte na ostatni guzik, tylko brakowało głównego elementu-jej. Ostatecznie wylądowałam sama w mieszkaniu na cały dzień, nie licząc carlsberga, misia (do kogoś/czegoś się trzeba przytulić), głośnej muzy, zdziwionego kota oraz bez działających komputerów. Świetnie, naprawdę.
Czekam na sylwestra. Na jutrzejszy dzień czekam, żeby znaleźć coś ładnego na powitanie nowego roku. Nie ma planów ustalonych, są zarysy. Ciekawe, czy co się uda.

Doszłam do wniosku, że jestem smieszna.

Siema.





środa, 22 grudnia 2010

Christmas Love


Nie, nie będę się przejmować tym, ze rodzina chce za wszelka cenę zepsuć święta. Dostałam już swoja dawkę radości, musi mi wystarczyć na kolejne dni, dam rade, jeśli będę się na niej utrzymywać.
Najchętniej zabrałabym Mame na Kijewo, szkoda, ze się nie da.






Rzecz w tym, że ten świat jest chaotyczny, przynosi zmiany, jakich nikt nie jest w stanie przewidzieć. Nie mogę przywiązywać się do żadnych przestarzałych pomysłów na temat tego, kim jestem, co sobą reprezentuje, do kogo należę albo jaka zamierzałam kiedyś odgrywać role. Wczoraj mogłam być dla kogoś wspaniałym pomnikiem, to prawda..jutro jednak mogę być składem fajerwerków.

wtorek, 21 grudnia 2010

pieprzony debil - mówi rozum, pieprzony ideał - mówi serce.

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Gaspard Ulliel. Zajebisty, moim zdaniem. No nie obraziłabym się za takiego Francuza.












Szukalam aktora z filmu 'C.R.A.Z.Y' i przypadkiem trafilam. Lubie takie przypadki. Czeka mnie obejrzenie Hannibala ^^
'C.R.A.Z.Y' był za długi, ale mi się podobał.Ciekawie zrobiony, a aktorzy świetni. Chociaż miałam nadzieje, ze trochę inaczej to wszystko wyjdzie, ale muszę przyznać, ze te 10 zl. nie poszło na marne. Poza tym, przyszłam do szkoły na 3 lekcje i dowiedziałam się ze zdałam z geografii <3 Wiec jest ok.
Święta już za chwile. Ale nie jestem przygotowana, nie mam prezentów, syf jest taki, jak byl. Ale zaraz rusze tylek, musze. Szkoda, ze jutro nie moge wyjsc. Nastawilam sie.
No trudno, innym razem.




a Ty ciągle mi uciekasz, nie mogę Cię dogonić
nie patrzę na zegarek, nie śpieszę się już po nic.
nie dbam o to wcale, że inni szybciej biegną
stoję na środku drogi, już jest mi wszystko jedno.

niedziela, 19 grudnia 2010



Bylo zajebiście i tyle.
Siniaki na moich rekach wyglądają bardzo artystycznie, głosu prawie nie mam jeszcze. Koszulka z Oranżadą trochę przykrótka, ale i tak cudowna. Za pól roku na Holden trzeba rozkręcić imprezę, pogo musi być tym razem.

Szkoda, ze parę rzeczy mimo wszystko potrafi mi zepsuć humor, muszę nad tym popracować.

No i chciałabym czasami, żeby ktoś mnie docenił, idiotka ze mnie prawda?

sobota, 18 grudnia 2010

patrzą na nas budki z papierosami

Dzisiaj wybieramy się na Koniec Świata, lubię to. Mam nadzieje ze nie umrę, bo głowa mi pęka w każdym miejscu a nogi ledwo mi się trzymają ziemi. Ale jakoś to będzie.













czwartek, 16 grudnia 2010

i nagle skończy się to wszystko w co wierzysz
co kochasz zasypie śnieg
dziki uniesie Cię wiatr
upuści Cię nagle
uderzysz
ufałeś mu tak


To dotyczy tylko jednej sprawy.


 Zaczynam czuć Święta.

niedziela, 12 grudnia 2010

Po prostu czasami przychodzi moment, w którym nie wiesz co ze sobą zrobić, wszystko zaczyna ściągać cię na dół i powoli zaczynasz nie wierzyć w nic.
Tak więc do mnie właśnie on przyszedł.

czwartek, 9 grudnia 2010

niedziela, 5 grudnia 2010

Life. You just live a bit harder than everybody else does. You splash about. You wallow in it. Like you can't lose a moment.


Boję się. Tego, że coś, czego pragnęłam, coraz bardziej obraca się przeciwko mnie. Wszystko się za szybko zmienia i nie tak jak powinno. 
Tak, są momenty, w których myślę "jest pięknie" i będę się starać trzymać je przy sercu jak najsilniej jak mogę. Nie chcę niczego żałować i nie chcę by inni żałowali. Chciałabym utrzymać ten cudowny stan błogości, jaki mnie czasem ogarnia, na dłużej. Naprawdę, bardzo bym chciała... Chciałabym być ze wszystkimi, których kocham, zawsze wtedy gdy jest im źle, chciałabym być dobrą osobą, która nie zazdrości, tylko się cieszy ze szczęścia innych...
Boże, ja naprawdę jestem beznadziejna..

czwartek, 2 grudnia 2010

Lubię.

Lubię się budzić i widzieć za oknem śnieg, lubię ciemne poranki mimo trudności z rozbudzeniem się, lubię jechać tramwajem ze śmiesznymi ludźmi a potem wchodzić pod górkę narzekając że 'za zimno, za wietrznie, za wcześnie i do dupy'. Lubię spać na lekcjach i udzielać się na biologii żeby poczuć się chociaż odrobinę mądrzejszą. Lubię klub i kolejki do sklepiku, napieprzającą muzę i multum ludzi. Lubię na polskim rysować postacie z bajek i wymyślać z G. synonimy dla różnych ciekawych osób, udawać że słucham Indorka i śpiewać sobie w głowie last christmas, po czym wychodzić ze szkoły i iść za bank, gdzie prawie nie wieje. Potem lubię jechać do domu tramwajem, najlepiej nie wypchanym ludźmi, śmiać się z czyichś 62 nieusprawiedliwionych godzin i czyjegoś wyglądu uciekinierki z wariatkowa. Lubię też spotykać się z ludźmi, pogadać z nimi, wyglądać przy tym jak bałwanek, po czym wrócić do ciepłego domu, wypić kawę i obejrzec kolejny odcinek House'a a później poudawać że się uczę.

Nie lubię tylko uczucia, że ktoś mnie unika. Bardzo nie lubię.

poniedziałek, 29 listopada 2010



to nie są motyle
prędzej ćmy




Czasami się zastanawiam jak ludzie mogą ze mną wytrzymać, skoro ja sama ze sobą nie mogę.
Powtarzam sobie "weź się w garść". I wiecie co, nawet to działa, nastawienie staje się coraz bardziej pozytywne. A że nic mimo wszystko nie robię, to już zupełnie inna sprawa.
I chyba nie powinnam się jednak na nic nastawiać, bo nigdy nie wychodzi tak, jakbym tego chciała.

Czekam na święta i na czas, w którym znowu wszystko będę widzieć w jasnych barwach.

22:22

wtorek, 23 listopada 2010

Dziś sobie odpoczywam w domu z bolącym gardłem i gorączką, ale nie narzekam, bo miałam okazję przypomnieć sobie Dirty Dancing ze Swayze'm. Wywołuje u mnie takie same emocje jak dwójka, chociaż oglądam tę część po raz setny i zawsze będzie tak samo, zawsze będę czekać na koniec i TEN taniec i TĘ piosenkę. Oglądając te filmy, marzę, że kiedyś znajdę kogoś jak Johnny, że sama będę szczęśliwa tak, jak Baby i tańcem będę umieć pokazać siebie. Dzięki niemu już czuję się wolna, chociaż tak naprawdę jeszcze nie umiem tańczyć. Ale marzenia są piękne i warto dążyć do swoich celów, prawda?



You're the one thing
I can't get enough of
So I'll tell you something
This could be love


niedziela, 21 listopada 2010



Zakochałam się.
W filmie, w tańcu, w muzyce.
Sprawia, że się uśmiecham, wszystko odczuwam mocniej, wierzę, że mi się wszystko uda. Jestem panią swojego świata.
I mogę wszystko.

Santana ft. Jorge Moreno - Satellite

czwartek, 18 listopada 2010

welcome to my world, where everyone I ever need always ends up leaving me alone.


Jest mi zajebiście przykro. Dawno nie czułam się tak, jak teraz, jak takie nic. Dzięki wielkie.

sobota, 13 listopada 2010



Dzień ruskiego szampana! Lubię takie wieczory: luz, śpiewanie, śmiech, siedzenie na śmietnikach i zawroty głowy ^^ Lubię też siedzenie w kfc i wyciąganie kubeczków od ludzi i zasypianie na stole. Nawet tę zamułę lubię.

piątek, 12 listopada 2010

like I'm the only one that knows your heart






So confused wanna ask you if you love me
But I don't wanna seem so weak



 Kawy, czekolady, ciepła brakuje mi.

środa, 3 listopada 2010

Kupa kupa kupa, nie chce mi się uczyć a jutro mam pytanie z biologii, sprawdzian z polskiego oraz poprawę z historii <3 Przynajmniej mam zrobiony madl komórki eukariotycznej zwierzęcej. Tylko legendę dorobię i będzie tego.
Dzisiaj byłam na "Ślubach Panieńskich" i.. szczerze, na tak głupim filmie jeszcze nie byłam w kinie. Niektóre teksty były wyborne, jak na przykład 'pić trzeba zawsze', kiedy cała sala zaczęła bić brawo, ale, ludzie! Komórki i samochody cabrio pod zaborami austriaków?! WTF? Ja rozumiem, że zamysł był taki, aby zmodernizować opowieść, nadać jej świeży ton, ale bez przesady. Mogli już osadzić akcję w dzisiejszych czasach. Te komórki denerwowały a samochód pośród siana i kur powodował, że miało ochotę się zapaść pod ziemię. Produkcja made in Poland...i wszystko jasne.
Chcę piątek i zapomnienie z WAG. Teraz tylko to się liczy. Jutrzejszy dzień jakoś przeżyje, najwyżej znowu się skompromituję, żadna nowość
Dzisiaj o 19 czeka mnie jeszcze "Tango" Mrożka. Jak się odchamiać to na maksa.


Sick Puppies - Don't Walk Away



I don't care if it hurts,
I want to have control.
I want a perfect body,
I want a perfect soul.
I want you to notice,
when I'm not around.
You're so fucking special,
I wish I was special.

wtorek, 2 listopada 2010

My Daily Horoscope

An unexpected chance to try your hand at something different, or to meet new people, could put you in an adventurous, outgoing mood today. The stars are on your side, so don't turn down an invitation or put duties and commitments first. Your top priority today should be your personal freedom and your need for change, and for excitement, so cut loose from restrictions and branch out.

poniedziałek, 1 listopada 2010

Mam jutro tyle do roboty..i zrobię to, co muszę. W końcu. Boże, muszę się wziąć za siebie, bo naprawdę nie zdam. Albo cały czas będę zasuwac na jedynkach i dwójkach, albo w końcu coś osiągnę. Dla siebie, kurwa. Żeby wyjechać kiedyś z dziewczynami, żyć po swojemu, nie być zależną od nikogo, muszę coś ze sobą zrobić. Zacząć się uczyć, dbać o swoje sprawy, bo, kurde, nikt za mnie tego życia nie przeżyje. I mogę je sobie utemperować po swojemu, tylko potrzebuję trochę samozaparcia! Dam radę, no!
A na razię cieszę się tymi momentami, wszystkimi chwilami spędzonymi poza domem, takimi krótkimi przebłyskami wolności i szczęścia. Dla takich właśnie chwil warto żyć dalej, one dają mi poczucie, że to wszystko ma jakiś tam sens i jednak warto się rano zwlec z łóżka.

niedziela, 31 października 2010

A dupa. Było zajebiście<3
Słucham Anny Teliczan, po raz setny. Kocham jej głos, uspokaja mnie i nastraja pozytywnie. A ostatnio mało co mnie tak nastraja. Dzisiejszy dzień możemy już zaliczyć do 'dni-porażek' a takich dni pewnie teraz będzie więcej. Pociesza mnie jedynie jutrzejszy dzień spędzony u Taty. Z dala od domu. Mam już tak serdecznie dosyć...coś zrobiłam, nie wiem co, i teraz cokolwiek nie powiem, jest olewane, albo dostaję taką odpowiedź, że aż mnie zatycha. Nienawidzę takiego czegoś. Poza tym, zostałam olana podwójnie. A nawet potrójnie. Mam wrażenie, że jestem jakaś..wyczerpana. Wszystkim. Każdy dzień wydaje mi się tragicznie ciężki, rano wstaję i od razu chce mi się wracać do łóżka. Powinnam się uczyć, ale mi się nie chce. Powinnam się ogarnąć..ale nic mnie nie motywuje do tego.
Ja pierdolę. To będzie najgorsze halloween w moim życiu.


Anna Teliczan-Make You Feel My Love

niedziela, 24 października 2010

Do niedzieli jakoś szło
Lukier miód liryczne cudo

Kochaj mnie mimo wszystko

Nagle coś drobiażdzek wręcz
Na manowce złości wywiódł mnie

Kochaj mnie mimo wszystko

Jeśli zwątpisz choć jeden raz
Jeśli zwątpisz choć jeden raz
Jeśli zwątpisz choć raz
To choćbyś z pistoletem zaszedł mi drogę
Powrotów nie będzie 









Czekałam na taki weekend od czterech tygodni, w końcu nam się udało. Parę momentów było wprost idealnych, takich..magicznych wręcz. Najpierw ratusz, później koncert (swoją drogą, byłby niczym, gdybym poszła sama), później pogodno. Kiedy zaczęło mi tak szumieć w głowie, zaczęłam intensywnie myśleć i doszłam wtedy do wniosku..że mimo wszystko jestem szczęśliwa. Mam ludzi, których naprawdę kocham. Później naszła mnie panika na temat "a jak się wszystko zmieni?", czasami się boję że mogę odrzucić niektórych, że się sobie znudzimy..kołowrotek myśli. Ale pamiętam, że gdy weszłam do pokoju, już nic innego się nie liczyło. Nawet pewien pieprzony idiota. Nawet wcześniejsza moja złość na tą całą elitę. Przestałam myśleć "co by było gdyby". Liczyło się tu i teraz. I jest dobrze.




"Witamy w Szczecinie!"

wtorek, 19 października 2010

Poetic Tragedy

Chyba nie jesteś tego wart. Na pewno nie jesteś. Więc co się ze mną dzieje...?
Moją jedyną pociechą jest to, że będę miała moją Małą przy sobie i będę mogła jej na luzie truć dupę<3 Nie wyobrażasz sobie, jak się cieszę. I pamiętaj: "nie obawiaj się, ja tu jestem" <3



So he voyages in circles succeeds getting nowhere
and submits to the substance that first got him there, there, there, there

poniedziałek, 18 października 2010



Jeżeli to stanie się prawdą..będę najszczęśliwsza na świecie! <3

niedziela, 17 października 2010

Dajesz mi niepokorne myśli, niepokoje. 
Tyle ich wciąż masz, kochana.
Nie myśl, że nie miniemy nigdy się, 
choć łatwiej razem iść pod wiatr.



Chciałabym cofnąć czas. Zatrzymać wszystko, dopóki można było. Teraz machina ruszyła a my zaczynamy szwankować. Tak nie miało być.

piątek, 15 października 2010

Pierwszy raz, tłumaczenie sobie "daj spokój" nie działa. Zawsze działało, zawsze. Trochę mnie jeszcze trzymało, ale za chwilę puszczało. A teraz...? Trzyma jak cholera. Człowiek mnie denerwuje, mam ochotę go walnąć w twarz i wykrzyczeć "czy ty naprawdę jesteś TAKI ślepy?!" i chcę wiedzieć, czemu najpierw mnie traktuje w porządku a potem nagle odpycha i olewa. Tak, tłumaczę sobie, że to wszystko nie jest warte moich nerwów...Ale jak mam odpuścić? Ciężko zrobić to tak nagle. W ogóle ciężko to zrobić..
Chciałabym spędzić weekend z WAG, zapomnieć o wszystkim... Teraz może być trudno..Chciałabym jakoś pomóc W. Nie mogę patrzeć, jak się zamartwia...Nie chcę takich zmian...
Daaaamn.

środa, 13 października 2010








Ten idiota cały czas mi miesza w głowie i mam tego już dosyć. Chujnia wielka jak rów mariański.

poniedziałek, 11 października 2010

sobota, 9 października 2010




















moje najukochańsze :




oraz słodkie focisze na koniec:



Kocham Cię Piękna<3