Mam jutro tyle do roboty..i zrobię to, co muszę. W końcu. Boże, muszę się wziąć za siebie, bo naprawdę nie zdam. Albo cały czas będę zasuwac na jedynkach i dwójkach, albo w końcu coś osiągnę. Dla siebie, kurwa. Żeby wyjechać kiedyś z dziewczynami, żyć po swojemu, nie być zależną od nikogo, muszę coś ze sobą zrobić. Zacząć się uczyć, dbać o swoje sprawy, bo, kurde, nikt za mnie tego życia nie przeżyje. I mogę je sobie utemperować po swojemu, tylko potrzebuję trochę samozaparcia! Dam radę, no!
A na razię cieszę się tymi momentami, wszystkimi chwilami spędzonymi poza domem, takimi krótkimi przebłyskami wolności i szczęścia. Dla takich właśnie chwil warto żyć dalej, one dają mi poczucie, że to wszystko ma jakiś tam sens i jednak warto się rano zwlec z łóżka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz