poniedziałek, 29 listopada 2010



to nie są motyle
prędzej ćmy




Czasami się zastanawiam jak ludzie mogą ze mną wytrzymać, skoro ja sama ze sobą nie mogę.
Powtarzam sobie "weź się w garść". I wiecie co, nawet to działa, nastawienie staje się coraz bardziej pozytywne. A że nic mimo wszystko nie robię, to już zupełnie inna sprawa.
I chyba nie powinnam się jednak na nic nastawiać, bo nigdy nie wychodzi tak, jakbym tego chciała.

Czekam na święta i na czas, w którym znowu wszystko będę widzieć w jasnych barwach.

22:22

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz