niedziela, 31 października 2010
Słucham Anny Teliczan, po raz setny. Kocham jej głos, uspokaja mnie i nastraja pozytywnie. A ostatnio mało co mnie tak nastraja. Dzisiejszy dzień możemy już zaliczyć do 'dni-porażek' a takich dni pewnie teraz będzie więcej. Pociesza mnie jedynie jutrzejszy dzień spędzony u Taty. Z dala od domu. Mam już tak serdecznie dosyć...coś zrobiłam, nie wiem co, i teraz cokolwiek nie powiem, jest olewane, albo dostaję taką odpowiedź, że aż mnie zatycha. Nienawidzę takiego czegoś. Poza tym, zostałam olana podwójnie. A nawet potrójnie. Mam wrażenie, że jestem jakaś..wyczerpana. Wszystkim. Każdy dzień wydaje mi się tragicznie ciężki, rano wstaję i od razu chce mi się wracać do łóżka. Powinnam się uczyć, ale mi się nie chce. Powinnam się ogarnąć..ale nic mnie nie motywuje do tego.
Ja pierdolę. To będzie najgorsze halloween w moim życiu.
Anna Teliczan-Make You Feel My Love
Ja pierdolę. To będzie najgorsze halloween w moim życiu.
Anna Teliczan-Make You Feel My Love
niedziela, 24 października 2010
Do niedzieli jakoś szło
Lukier miód liryczne cudo
Kochaj mnie mimo wszystko
Nagle coś drobiażdzek wręcz
Na manowce złości wywiódł mnie
Kochaj mnie mimo wszystko
Jeśli zwątpisz choć jeden raz
Jeśli zwątpisz choć jeden raz
Jeśli zwątpisz choć raz
To choćbyś z pistoletem zaszedł mi drogę
Powrotów nie będzie
Czekałam na taki weekend od czterech tygodni, w końcu nam się udało. Parę momentów było wprost idealnych, takich..magicznych wręcz. Najpierw ratusz, później koncert (swoją drogą, byłby niczym, gdybym poszła sama), później pogodno. Kiedy zaczęło mi tak szumieć w głowie, zaczęłam intensywnie myśleć i doszłam wtedy do wniosku..że mimo wszystko jestem szczęśliwa. Mam ludzi, których naprawdę kocham. Później naszła mnie panika na temat "a jak się wszystko zmieni?", czasami się boję że mogę odrzucić niektórych, że się sobie znudzimy..kołowrotek myśli. Ale pamiętam, że gdy weszłam do pokoju, już nic innego się nie liczyło. Nawet pewien pieprzony idiota. Nawet wcześniejsza moja złość na tą całą elitę. Przestałam myśleć "co by było gdyby". Liczyło się tu i teraz. I jest dobrze.
"Witamy w Szczecinie!"
Lukier miód liryczne cudo
Kochaj mnie mimo wszystko
Nagle coś drobiażdzek wręcz
Na manowce złości wywiódł mnie
Kochaj mnie mimo wszystko
Jeśli zwątpisz choć jeden raz
Jeśli zwątpisz choć jeden raz
Jeśli zwątpisz choć raz
To choćbyś z pistoletem zaszedł mi drogę
Powrotów nie będzie
Czekałam na taki weekend od czterech tygodni, w końcu nam się udało. Parę momentów było wprost idealnych, takich..magicznych wręcz. Najpierw ratusz, później koncert (swoją drogą, byłby niczym, gdybym poszła sama), później pogodno. Kiedy zaczęło mi tak szumieć w głowie, zaczęłam intensywnie myśleć i doszłam wtedy do wniosku..że mimo wszystko jestem szczęśliwa. Mam ludzi, których naprawdę kocham. Później naszła mnie panika na temat "a jak się wszystko zmieni?", czasami się boję że mogę odrzucić niektórych, że się sobie znudzimy..kołowrotek myśli. Ale pamiętam, że gdy weszłam do pokoju, już nic innego się nie liczyło. Nawet pewien pieprzony idiota. Nawet wcześniejsza moja złość na tą całą elitę. Przestałam myśleć "co by było gdyby". Liczyło się tu i teraz. I jest dobrze.
"Witamy w Szczecinie!"
wtorek, 19 października 2010
Poetic Tragedy
Chyba nie jesteś tego wart. Na pewno nie jesteś. Więc co się ze mną dzieje...?
Moją jedyną pociechą jest to, że będę miała moją Małą przy sobie i będę mogła jej na luzie truć dupę<3 Nie wyobrażasz sobie, jak się cieszę. I pamiętaj: "nie obawiaj się, ja tu jestem" <3
So he voyages in circles succeeds getting nowhere
and submits to the substance that first got him there, there, there, there
Moją jedyną pociechą jest to, że będę miała moją Małą przy sobie i będę mogła jej na luzie truć dupę<3 Nie wyobrażasz sobie, jak się cieszę. I pamiętaj: "nie obawiaj się, ja tu jestem" <3
So he voyages in circles succeeds getting nowhere
and submits to the substance that first got him there, there, there, there
niedziela, 17 października 2010
piątek, 15 października 2010
Pierwszy raz, tłumaczenie sobie "daj spokój" nie działa. Zawsze działało, zawsze. Trochę mnie jeszcze trzymało, ale za chwilę puszczało. A teraz...? Trzyma jak cholera. Człowiek mnie denerwuje, mam ochotę go walnąć w twarz i wykrzyczeć "czy ty naprawdę jesteś TAKI ślepy?!" i chcę wiedzieć, czemu najpierw mnie traktuje w porządku a potem nagle odpycha i olewa. Tak, tłumaczę sobie, że to wszystko nie jest warte moich nerwów...Ale jak mam odpuścić? Ciężko zrobić to tak nagle. W ogóle ciężko to zrobić..
Chciałabym spędzić weekend z WAG, zapomnieć o wszystkim... Teraz może być trudno..Chciałabym jakoś pomóc W. Nie mogę patrzeć, jak się zamartwia...Nie chcę takich zmian...
Daaaamn.
Chciałabym spędzić weekend z WAG, zapomnieć o wszystkim... Teraz może być trudno..Chciałabym jakoś pomóc W. Nie mogę patrzeć, jak się zamartwia...Nie chcę takich zmian...
Daaaamn.
poniedziałek, 11 października 2010
środa, 6 października 2010
Naprawdę nie lubię się odkochiwać. Do dupy jest takie uczucie. Wychodzę na podwórko i nie myślę już "piękne niebo, jest mi dobrze". Dzisiejszy dzień był udany, ale to nie to samo co wcześniej.
Cholera, dlaczego musisz być taki? Taki obojętny? To niesprawiedliwe. Mogłeś mi chociaż nie dawać powodów, nie stwarzać pozorów. Nie myślę już teraz racjonalnie. Nic mi się nie chce. Polski? Jaki polski? W głowie mam Ciebie. To takie niezdrowe. I tłumaczę sobie raz, piąty, dziesiąty: dasz radę, po co Ci to? Dawało radę w ciągu dnia. Wieczorem jest gorzej, a w nocy to armagedon. Wybuch myśli. Nie zasnę znowu, a jutro na 7 do szkoły. Fuck.
Chcę weekend i no stress. Ma wypalić, błagam, błagam, błagam...
Cholera, dlaczego musisz być taki? Taki obojętny? To niesprawiedliwe. Mogłeś mi chociaż nie dawać powodów, nie stwarzać pozorów. Nie myślę już teraz racjonalnie. Nic mi się nie chce. Polski? Jaki polski? W głowie mam Ciebie. To takie niezdrowe. I tłumaczę sobie raz, piąty, dziesiąty: dasz radę, po co Ci to? Dawało radę w ciągu dnia. Wieczorem jest gorzej, a w nocy to armagedon. Wybuch myśli. Nie zasnę znowu, a jutro na 7 do szkoły. Fuck.
Chcę weekend i no stress. Ma wypalić, błagam, błagam, błagam...
wtorek, 5 października 2010
niedziela, 3 października 2010
Wcale mi tak nie zależy. Mam tysiąc lepszych powodów do uśmiechu niż jego widok, wiadomość czy rozmowa z nim. Mam świetnych przyjaciół, muzykę, którą kocham, rodzinę, którą wielbię i cholernie dużo nauki w nowej szkole Nie potrzebuję ciągłych myśli o jednym człowieku, który ma mnie w dupie. A skoro tak, to ja też będę go tam mieć. Nie potrzebuję tych wszystkich dziwnych emocji. I tak już opadają. Jestem silna. Nigdy z nikim nie byłam na poważnie i mimo wszystko było ze mną w porządku. Żyję.
the pretty reckless-zombie
i kiedy znów mi się przyśnisz, mocniej zatęsknię za Tobą
Przeraża mnie ten tydzień. Jak przeżyję, odbiję sobie wszystko z dziewczynami w weekend. Pragnę tego najbardziej na świecie.
Postaram się też opanować swoje głupie myśli. Całkowicie mi się pewnie nie uda, ale wdrażam w swoje postępowanie nową metodę na wszystko-wyluzuj i miej to w dupie. Nawet zastosuję "trzeba robić melanż i się nie przyzwyczajać"... Dajcie mi batona. I "..przesyła ci wiadomość".
Miniony dzień muszę podsumować jak najbardziej pozytywnie, mogę powiedzieć że był świetny! Mimo tego, że cały czas myślałam w kółko o dwóch rzeczach. W cholerę mi dobrze było z dziewczynami, zawsze mi jest. Mędziłam im strasznie, ale jakoś przeżyły i oczywiście spuściły na to zasłonę milczenia^^ I dobrze. Generalnie i w piątek było dobrze, i wczoraj. Przekręty, akcje 'na nielegalu', zdjęcia na balkonie, śmiechy, wolność! Siedzenie na wysuszonej trawie i robienie zdjęć kocham najbardziej, nawet jeżeli moja twarz wygląda jak w dupy wyjęta. Szczególnie wtedy - jest się z czego pośmiać! Takich weekendów i jeszcze lepszych życzę sobie i moim laskom. Bez nieszczęśliwie zakochanych umysłów byłoby łatwiej, ale..ale tak przynajmniej jest co opijać, nie?
Kocham Was najbardziej na świecie.
Kocham Was najbardziej na świecie.
the pretty reckless - he loves you
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





















