niedziela, 29 listopada 2009
Siedzę sobie, słucham Jasona. Wkoło bałagan jakby co najmniej huragan przeszedł... Remont. Wczoraj malowałam ściany w korytarzu, przy okazji też cała byłam w białych kropkach ;) Oczywiście kochana rodzinka co chwilę komentowała, że mnie nie poznaje. Nawet mi zdjęcia z wałkiem robili, żeby uwiecznić "podniosłą chwilę". Czy oni są troszkę walnięci, czy mi się tak tylko wydaje? A co się dopiero działo, jak przyszły do mnie koleżanki, a ja powiedziałam, że za tydzień się spotkamy.. Same ochy, achy i niedowierzanie.
Ja się muszę wyprowadzić, bo oszaleje, krótko mówiąc.
Nie tylko z tego powodu.
Również z wielu innych, o których bardzo chętnie bym się wypowiedziała..ale nie, nie. Zostawię to na tę chwilę dla siebie.
Krótko mówiąc..chcę już mieć 18 lat.Chcę Poznań. Może sobie nie dam rady, ale będę próbować.
Jeszcze tylko trzy lata. Góra cztery. I będzie idealnie.
piątek, 27 listopada 2009
say it
wygrałam konkurs! boże. nie wygrywałam żadnych od.. uhuhu. ten z niemieckiego się nie liczy, bo tylko cudem to się udało ;) jestem z siebie dumna. niektóre pytania były takie same jakie miałyśmy na testach z poprzednich lat,ale niektóre zupełnie zupełnie inne i przede wszystkim o czym innym. no, ale wystarczy już. nacieszyłam się jak dziecko, zostałam nawet uściskana przez naszą cudną panią dyrektor (!). jest topsz wszystko.
noooo, prawie. powiedzmy że większość rzeczy.
tfu tfu.
bo znowu się schrzani.
idę odpoczywać, spać, pić kawę, idę nie wyprawiać cholernych andrzejek.
see ya.
noooo, prawie. powiedzmy że większość rzeczy.
tfu tfu.
bo znowu się schrzani.
idę odpoczywać, spać, pić kawę, idę nie wyprawiać cholernych andrzejek.
see ya.
niedziela, 22 listopada 2009
new moon
się było w kinie, się widziało New Moon. 746787686457 razy lepszy od Zmierzchu. szczególnie, jak jeden film po drugim leci, nieziemska różnica. zaczynając od ogólnego nakręcenia, poprzez efekty, kończąc na grze aktorskiej. no i Edzio jednak mi się bardzo podoba. jakie to pospolite..
maraton zakończony Underworldem, który mimo wszystko nadal lubię. nie wliczając krwi, wymiotowania pierożkami i sceny erotycznej..to jest świetny. i tak połowa kina wyszła po Moonie, druga połowa pozasypiała. ja nie. jestem z siebie dumna. chociaż czułam że zaraz uderzę czołem o ziemię, to trzymałam się dzielnie.
po wszystkim, spacer z kurkową. godzina: przed siódmą. miałam lekką schizę, że zaraz ktoś wyskoczy i nas zgwałci, jednak doszłyśmy do domu w jednym kawałku. ogólnie weekend spędzony w moim cudnym towarzystwie (plus Duduś/Kurek, niedobry pies). niektórych musiały mooocno szczypać uszy...
teraz rozpieprz w domu. remont. nic nie mogę znaleźć. wszędzie syf. mimo wszystko cieszę się jak dziecko. NIE MA SZAFY! HURRRA!!
zdjecia pododaję kiedy indziej :) niedługo będą nowe, mam nadzieję.
see ya.
maraton zakończony Underworldem, który mimo wszystko nadal lubię. nie wliczając krwi, wymiotowania pierożkami i sceny erotycznej..to jest świetny. i tak połowa kina wyszła po Moonie, druga połowa pozasypiała. ja nie. jestem z siebie dumna. chociaż czułam że zaraz uderzę czołem o ziemię, to trzymałam się dzielnie.
po wszystkim, spacer z kurkową. godzina: przed siódmą. miałam lekką schizę, że zaraz ktoś wyskoczy i nas zgwałci, jednak doszłyśmy do domu w jednym kawałku. ogólnie weekend spędzony w moim cudnym towarzystwie (plus Duduś/Kurek, niedobry pies). niektórych musiały mooocno szczypać uszy...
teraz rozpieprz w domu. remont. nic nie mogę znaleźć. wszędzie syf. mimo wszystko cieszę się jak dziecko. NIE MA SZAFY! HURRRA!!
zdjecia pododaję kiedy indziej :) niedługo będą nowe, mam nadzieję.
see ya.
czwartek, 19 listopada 2009
fajowo
środa, 18 listopada 2009
lovely
Wiesz, ja chyba wypisałam się na dobre z naszej bliskiej znajomości. Została sama znajomość. Szkoła to teraz nasz jedyny wspólny świat. Przykro mi, że tak się to potoczyło. Jednak to nie ode mnie zależało. A najgorsze jest to...że nam oby już nie zależy. Na niczym. Nawet na jednym prostym zagadnieniu "Możemy porozmawiać?". Ja chciałam, bardzo długo czekałam. Ale przestałam. Przestałam czekać na cud.
I tak tego nie przeczytasz. To nic. Może zdobędę się w końcu na wygarnięcie wszystkiego co mi zalega na sercu. A może nie. Może nie ma to już sensu..?
Znalazłam w "Żabie" przecudowny tekst. Czuję, jakby był on specjalnie dla mnie.
"Nic nie jest na próżno. Może mylimy się co do celów, może nie to widzimy, co ważne. Może boimy się, uciekamy i popełniamy błędy.Może się szarpiemy, nie wierzymy w siebie, wyrządzamy krzywdy. Ale przecież, z najgłębszej głębi naszych serc, płyną do nas niewidzialne znaki, coś nas kieruje ku dobrym pragnieniom a one przygotowują przyszłość. Wystarczy tylko mieć dobrą wolę - i nagle już się umie pokonać to, co było przerażające, dźwignąć ciężary, które zdawały się zbyt wielkie, naprawić błędy i krzywdy. Może nie to się w końcu liczy, że błądziliśmy, tylko - czy i jak ostatecznie zdołaliśmy to naprawić".
I dziwią się, że uwielbiam Musierowicz.
Kocham Słońce.
I tak tego nie przeczytasz. To nic. Może zdobędę się w końcu na wygarnięcie wszystkiego co mi zalega na sercu. A może nie. Może nie ma to już sensu..?
Znalazłam w "Żabie" przecudowny tekst. Czuję, jakby był on specjalnie dla mnie.
"Nic nie jest na próżno. Może mylimy się co do celów, może nie to widzimy, co ważne. Może boimy się, uciekamy i popełniamy błędy.Może się szarpiemy, nie wierzymy w siebie, wyrządzamy krzywdy. Ale przecież, z najgłębszej głębi naszych serc, płyną do nas niewidzialne znaki, coś nas kieruje ku dobrym pragnieniom a one przygotowują przyszłość. Wystarczy tylko mieć dobrą wolę - i nagle już się umie pokonać to, co było przerażające, dźwignąć ciężary, które zdawały się zbyt wielkie, naprawić błędy i krzywdy. Może nie to się w końcu liczy, że błądziliśmy, tylko - czy i jak ostatecznie zdołaliśmy to naprawić".
I dziwią się, że uwielbiam Musierowicz.
Kocham Słońce.
niedziela, 15 listopada 2009
stronger
Dzisiaj porozmawiałam sobie z Bogiem!
Tak...
Jestem dziwadłem. Ale rozmawiałam. A On mi odpowiedział słońcem. Za co mu straszliwie dziękuję.
Chciałabym, żeby załatwił mi też trochę cierpliwości do ludzi. I trochę wiary w siebie. Ale to kiedy indziej. A może czeka na to, żebym ja sama to zrobiła? Może sam nie ma tyle cierpliwości do mnie? Nie dziwiłabym się, ja sama do siebie nie mam cierpliwości. Dzisiaj byłam tylko z siebie dumna, bo widziałam dobre rzeczy. Kolory, światło, dobre słowa... Nareszcie. Nie siedziałam w domu. Wyszłam, uśmiechałam się do przypadkowych ludzi...
Oczywiście niektórzy patrzyli na mnie jak na wariatkę, ale dzisiaj się tym nie przejmowałam. Szłam sobie sama z Jasonem, jak zwykle, na uszach i jakoś tak.. trochę odżyłam.
Dziękuję.
A teraz na słodki deser, słodkie Maleństwo:
Tak...
Jestem dziwadłem. Ale rozmawiałam. A On mi odpowiedział słońcem. Za co mu straszliwie dziękuję.
Chciałabym, żeby załatwił mi też trochę cierpliwości do ludzi. I trochę wiary w siebie. Ale to kiedy indziej. A może czeka na to, żebym ja sama to zrobiła? Może sam nie ma tyle cierpliwości do mnie? Nie dziwiłabym się, ja sama do siebie nie mam cierpliwości. Dzisiaj byłam tylko z siebie dumna, bo widziałam dobre rzeczy. Kolory, światło, dobre słowa... Nareszcie. Nie siedziałam w domu. Wyszłam, uśmiechałam się do przypadkowych ludzi...
Oczywiście niektórzy patrzyli na mnie jak na wariatkę, ale dzisiaj się tym nie przejmowałam. Szłam sobie sama z Jasonem, jak zwykle, na uszach i jakoś tak.. trochę odżyłam.
Dziękuję.
A teraz na słodki deser, słodkie Maleństwo:
poniedziałek, 2 listopada 2009
fuxk
jestem. żyję. jeszcze oddycham. tyle, że nic nie czuję. może trochę złość na idiotów z plusa. ale to minie. jeszcze parę dni i się doigrają. będę miała co chcę. boję się trochę, że moja nowa natura roślinki emocjonalnej podniszczy moje życie. jednak szczerze powiedziawszy, na razie żyje mi się łatwiej jakoś. spokojniej. nie czuję złości na nikogo. szczerze mówiąc to nie czuję nawet samotności, jak to zwykle bywa. a jak coś tam poczuję, to samotność zapełnię muzyką i marzeniami o lepszym jutrze. podoba mi się to. zachwycam się kolorami świata. zachwycam się deszczem. zachwycam się wszystkim.
żyję. dla siebie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
