czwartek, 25 marca 2010



Jest pięknie, naprawdę pięknie. Kocham słońce. Kocham ciepło. Kocham wracanie do domu w promieniach słońca, ze słuchawkami w uszach i muzyką w głowie, przy której dodatkowo sama promienieję ze szczęścia. Nie tylko miasto wygląda inaczej w promieniach słońca-ludzie też. Wszyscy ogłupieli od tej szybkiej zmiany pogody-krótkie rękawki, obcasy, Avanti i Clipper już mają powystawiane stoliki na zewnątrz.. Nie ma co, zima nas trzymała za tyłki dużo za długo, teraz wszyscy łapią te promienie słoneczne całymi garściami. I dobrze. Ja też to robię, wystawiam twarz do słońca jak często się da, staram się wyletnić ubrania (tylko potrzebuję finansów, żeby to zrobić w końcu raz i porządnie) i słucham muzyki, która dodaje mi sił.
No i rozpoczęłam removing weight wiosenne^^  Jak coś robić, to wszystko od początku do końca.



Patrzę w okno - słońce jakby do mnie uśmiechnięte
Nie myślę teraz o tym co jest chore, pokrętne
Nieźle pierdolnięte życie codzienne
Co jutro, to jutro jest mi teraz obojętne
No bo ja wiem gdzieś tam w środku, że wszystko będzie dobrze
Do kogoś to przesłanie przecież musi tam dotrzeć

niedziela, 21 marca 2010

Wiosna, słońce nieśmiało się pojawia coraz częściej. Deszcz? "Brak deszczu oznacza brak kałuż, w których można skakać", także w ogóle się nim nie przejmuję. A z resztą teraz już go nawet nie ma. Temperatury na plus to uśmiech na plus.
Dodatkowo otworzyłyśmy sezon z Cast. Odczucia..? Cholera, tęskniłam za tym. Długo tam nie byłam, a to miejsce mi się przewija przez życiorys od prawie roku. W tamtym tygodniu bywałam tam bez przerwy, był to w sumie taki mój drugi dom jakby nie patrzeć ;) Teraz brakowało mi jednej osoby do kompletu. Dwóch. Najlepsze, że teraz kubeczki są takie same jak wtedy.Tak, ciągle gadam o tamtym tygodniu..Kurde, nikt tego nie zrozumie. No, może W, bo ona była ze mną przez cały tamten okres. Ale reszta? Wiem, że ich to nie interesuje, a ja im nadawałam ciągle o tym i dalej nadaję. Postaram się już tego nie robić, bo...a co ich to obchodzi? Widzą tylko moją słabość. A ja tego potrzebuję? Oni potrzebują? Nie.
Po prostu..teraz Go widziałam i wróciło wszystko to, co czułam w kwietniu. I niestety w maju, czerwcu.. Moja wielka mała słabość.
spadnę tam gdzie stałeś, gdzie ostatni raz Cię widziałam...



























Na ostatnim Grabaż podpisuje moją koszulkę, chociaż wygląda to tak, jakby robił co innego ^^
Lans nijaki jest.

sobota, 20 marca 2010

Było przecudownie! Mam podpisy na bluzce od wszystkich z SNL i mamy z M. zdjęcia z całym zespołem...plus autografy na biletach i plakacie M. Wyszalałam się, wywrzeszczałam, wyśmiałam...i nawet mnie dzisiaj nogi nie bolą, cud! Jedyne co, to byłam wczoraj trochę słaba, więc moje szaleństwo polegało na "skaczę, skaczę, zadyszka, odpoczynek, skaczę, skaczę" ale to nic, było i tak świetnie. Najlepsze było, gdy w piosenkach śpiewaliśmy najgłośniej..przekleństwa. Normalka. A M. to najgłośniej! :D "więc nie pytam się ich KU*WWAAA CO JEEST!"
Jedyne co, to Grabaż trochę gwiazdorzył, jednak po tylu latach grania, ma do tego prawo jak dla mnie. Jestem szczęśliwa i tyle. I jest mi dobrze.

Zdjęcia dostarczę jak tylko je dostanę i będzie lans nad lansy.




spadnę tak już piętnasty raz
głową w dół, oczami, na twarz
spadnę tam gdzie stałeś
gdzie ostatni raz cię widziałam

środa, 17 marca 2010




ciągłe myślenie o kimś.
pojutrze będzie doobry dzień.wyszaleję się i może, MOŻE przestanę myśleć o Nim. tak, dobrze mi to zrobi. potem wiosna się zacznie kalendarzowa, otworzymy sezon na Cast. i będzie dobrze. już jest dobrze. bo jest dobrze. prawda?

niedziela, 14 marca 2010

Nie mogę uwierzyć, tyle czasu czekałam, żeby Go zobaczyć. I w końcu się udało, to było zrządzenie losu, gdyby nie ta sieciówka, gdyby nie reakcja Weroniki (za którą jestem jej TAK WDZIĘCZNA że nie da się tego opisać)...nie zobaczyłabym Go. Ale jednak, pobiegłam za Nim, poznałam go..Zmienił się, ale nie tak bardzo. Wygląda..jeszcze lepiej niż wtedy. Cholera, tylko to ja jestem idiotką i nie zrobiłam nic oprócz głupich spojrzeń i idiotycznych chichotów. On też na mnie spoglądał, widziałam. A kiedy tramwaj odjeżdżał, zatrzymałam wzrok na Jego kurtce,a On się odwrócił i spojrzał się prosto na mnie. To..było magiczne. Dopiero dzisiejszej nocy sobie to w pełni uświadomiłam. Wcześniej było to takie nierealne. Czemu ja tak mam? Kiedy coś się dzieje, co jest dla mnie ważne, zachowuję się jak idiotka, wydaje mi się, że wszystko to było jakby obok mnie, albo że oglądałam wszystko w telewizji...potem dopiero sobie uświadamiam, że wszystko to dotyczyło mnie, a ja jak zwykle schrzaniłam sprawę. I myślę, jak było pięknie i żałuję, że nie zrobiłam więcej.
Jesteś cały czas w mojej głowie, od prawie roku na okrągło. Teraz przypomniałam sobie twoje rysy i..wystarczy że o Tobie pomyślę, szybciej mi bije serce.
Koniec z idiotycznymi zagrywkami.
See ya soon...


Wczorajszy wieczór i dzisiejsza noc była ważna. Świetna. I coś zmieniła.