poniedziałek, 31 października 2011
czwartek, 27 października 2011
środa, 26 października 2011
wtorek, 25 października 2011
piątek, 21 października 2011
wtorek, 18 października 2011
i obym mogła mieć tę sesje dla siebie.
chętnie bym jeszcze została w domu i pochłonęła kolejny serial w całości. ale trzeba się w końcu ruszyć, niestety.
podsumowując ostatni czas...było dziwnie. aż nadto. ale teraz spokojnie wyjdę z domu, odetchnę tym przeszywająco zimnym powietrzem i uśmiechnę się sama do siebie, bo naprawdę dałam temu wszystkiemu radę.
sobota, 15 października 2011
czwartek, 13 października 2011
uwielbiam chorować w najbardziej niedpowiednim momencie, zawsze wszystkie plany diabli biorą a do tego znów będę musiala zaliczac w szkole 1000 rzeczy. cudownie.
ale za to mogę nadrobić zaległości w serialach/filmach/muzyce i spać kiedy tylko mi się chce. i dostaję obiadek do łóżka, o taak.
no i jakoś tak lepiej ze świadomością, że ma się gdzie wrócić.
ale za to mogę nadrobić zaległości w serialach/filmach/muzyce i spać kiedy tylko mi się chce. i dostaję obiadek do łóżka, o taak.
no i jakoś tak lepiej ze świadomością, że ma się gdzie wrócić.
poniedziałek, 10 października 2011
usłyszałam tę piosenkę jadąc samochodem, przemoczona i zmarznięta. smutna niestety też, co tu ukrywać. nagle zaczęli grać i samym początkiem piosenki mnie oczarowali. głosem, tekstem, melodią. na moment dodali mi otuchy. dziękuję.
ten blog zawiera wiele moich gorzkich żali, ale teraz chyba nie zmieściłabym wszystkich na jednej jego stronie.
ale po burzy zawsze wychodzi słońce...prawda?
niedziela, 9 października 2011
uciekam, chowam się, mam ochotę wyjść i nigdy nie wrócić. stworzyć sobie nowy świat, może nie idealny, ale nie niszczący mnie od środka każdego dnia coraz bardziej i bardziej. do tego świata zabrałabym tych, którzy każdego dnia mimo wszystko dają mi odbrobinę siły, żeby nie zakopać się pod ziemię. zaczęłabym od nowa, ale z lekkim sercem. szczerze mam dosyć swojego narzekania, ale jeszcze bardziej mam dosyć narzekania innych na mnie. już wystarczająco dużo nasłuchałam się o tym, jaka jestem straszna i okropna i jeszcze chwila a uwierzę w to do końca. wiem, nie jestem idealna, nikt nie jest. jednym co prawda bliżej do ideału, wiem, że mi raczej dalej. ale staram się nie poddawać i każdego dnia walczę sama ze sobą, staram się ulepszać. tak więc boli mnie, że tego się nie dostrzega. najlepiej przecież zgnoić kogoś, samym będąc zupełnie nieidealnym, tak łatwiej. można się dowartościować, czyż nie?
upadnę, czy nie, głowę postaram się mieć wysoko.
środa, 5 października 2011
wtorek, 4 października 2011
nieważne jak jest źle, a to że mamy w sobie nadzieję i myśli te
przeżyjemy bo,
weźmiemy w ręce życie, zaczniemy budować od podstaw,
a jak się zjebie coś naprawimy to.
dzisiaj naprawdę starałam się skupić nad nauką i nawet mi się to udało. ale wyniosłam z niej jedno wielkie nic, pomijając ogólny życiorys wieszcza.
śpię na stojąco, ale nadal trzymam pion. nie jest najgorzej.
niedziela, 2 października 2011
piękny weekend. a wczorajsza/dzisiejsza noc była wręcz magiczna. dziękuję za te filmy, pyszne jedzenie, komentowanie filmów<3, co kocham najbardziej na świecie. a lampiony z moimi cudownymi dziewczynami były tak niesamowite, że aż nie wierzę, że to się stało. moje przemoknięte tenisówki i dzisiejszy katar nie ujęły nawet odrobiny magii. szkoda, że nie wzięłam tego aparatu, byłyby piękne zdjęcia..ale mam je zapisane w głowie. moje piękne życzenia też.
dziękuję.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)












