poniedziałek, 10 października 2011


usłyszałam tę piosenkę jadąc samochodem, przemoczona i zmarznięta. smutna niestety też, co tu ukrywać. nagle zaczęli grać i samym początkiem piosenki mnie oczarowali. głosem, tekstem, melodią. na moment dodali mi otuchy. dziękuję.
ten blog zawiera wiele moich gorzkich żali, ale teraz chyba nie zmieściłabym wszystkich na jednej jego stronie.
ale po burzy zawsze wychodzi słońce...prawda?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz