sobota, 27 października 2012

you’re in my veins, and I cannot get you out

Perfect song is perfect. Emocje pod sufit.

piątek, 26 października 2012



Na samą myśl mnie rozpiera energia! Skupię w końcu myśli i czas na czymś pożytecznym. 

czwartek, 25 października 2012






should I give up or should I just keep chasing pavements?

środa, 24 października 2012





Bywają i takie dni, w których kompletnie nic mi nie wychodzi, zaczynając od zdążenia na tramwaj, kończąc na...dzień jeszcze się nie skończył, kto wie co jeszcze będzie. Ale bilans zdarzeń do tej pory jest interesujący.
I ja przecież musiałam to usłyszeć, musiało mi wrócić, musiałam być obok, musiałam to widzieć. Mogę wybudować najwyższy mur, a to i tak wróci. Ten kretyński nastrój. Ta piosenka. Nojapierdole.
It makes no sense
But I’m desperate to connect

wtorek, 23 października 2012


W ramach nauki angielskiego będzie mini maraton.
Gdyż istnieje poczeba wyłączenia się.

poniedziałek, 22 października 2012

Zawsze jestem wszystkiemu winna, no jaki ze mnie zły człowiek jest. Nie mam już na to wszystko siły. Chce uciec jak najszybciej.

Poza tym, nadszedł czas kumulacji wszystkich negatywnych emocji. Dobrze, że zdążyłam wybudować w sobie większy mur, może zdążę odeprzeć ten cały syf.

niedziela, 21 października 2012




Mogłabym ewentualnie zrezygnować z życia i zagłębić się w tych wszystkich tajemnicach, odciętych dłoniach i tajemnych bractwach? Byłoby cudownie.
Bo I've got a war in my mind.

środa, 17 października 2012


Poproszę takiego na mikołajki. Dziękuję.


niedziela, 14 października 2012

Ostatni czas tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że mężczyźni to gorszy gatunek człowieka. Szkoda, że wszystko zawsze musi się odbywać moim kosztem. No ale niestety, rodziny się nie wybiera. A szkoda, zmieniłabym trzy czwarte.

And somehow you left me neglected
We've found our lives been changed
Babe, you lost me

sobota, 13 października 2012







Dzień słodkiego nicnierobienia. Chociaż wiem, że nie powinnam. Ale.. wyjebaaane.

piątek, 12 października 2012

Nawiedzeni ludzie są wśród nas, czyli córeczki, mordercze okruszki, pijaczek, niagara i mój ojciec. Jeden z dziwniejszych dni naszego życia. 
Lana mnie jednak uratowała, chwała jej za to.


I'm tired of feeling like I'm fucking crazy
I'm tired of driving 'til I see stars in my eyes
I look up to hear myself saying:
"Baby, too much I strive, I just ride!"

czwartek, 11 października 2012


Give me love like never before
'Cause lately I've been craving more

środa, 10 października 2012

Niech już będzie jutro po południu.

wtorek, 9 października 2012


Piosenka napisana specjalnie dla mnie? Na dzisiejszą okazję?
you get used to it, you get used to it. but baby I'm through with it, I can't take the hit, I can't handle it, I don't want that shit.
W tym momencie nie marzę o niczym innym jak pierdolnięciu wszystkim i wyjeździe do Warszawy. Albo gdziekolwiek indziej, gdzie mogłabym się poczuć lepiej niż w tej izolatce kontrolowanej  24 godziny na dobę, z jedną wielką pretensją wiszącą mi nad głową. Potrzebuję się wyżyć artystycznie jakoś, chociaż za bardzo nie wiem jak.

niedziela, 7 października 2012

if you're a bird, I'm a bird


















Dobra niedziela jest niedzielą ze słońcem, słuchaniem Lany i boskimi zdjęciami (w końcu). < 3 Przykro tylko, że moje zawzięcie się ulotniło i zamiast się uczyć i czytać lekturę, robię wszystko inne czego robić nie powinnam. Jednak gdy już ta piękność ujrzała światło dzienne, pora się za to zabrać.

sobota, 6 października 2012

Nastąpiło przeciążenie. Wymagane jest opuszczenie pojazdu w celu uniknięcia eksplozji.
Przejdzie mi! TAKI CHUJ


piątek, 5 października 2012


Z tą muzyką w tle każde zajęcie może wydać się cudowne. Wszystko dzięki moim ukochanym, jestę szczęściarzę.

czwartek, 4 października 2012


Damian Ryż na dziś. Pasuje do dzisiejszej pogody, bardzo jesiennej. I mojego nastroju.

wtorek, 2 października 2012

Ciężko jest mi uwierzyć czasami w otaczającą mnie rzeczywistość. To naprawdę nie jest moje życie. Czasami jestem z tym całkiem pogodzona, czasami mnie to aż nadto przytłacza. Jak ostatnio.
Przytłacza mnie świadomość kompletnego braku swobody i zależności każdej życiowej czynności od innych. Nie mogę zasnąć wcześniej, bo oglądają film. Nie mogę iść na korki z matmy w soboty rano, bo się nie wyśpią. 
Najgorsze jest to, że nie jestem w stanie nic zmienić. Ani ogółu sytuacji, ani takich małych spraw. Dlaczego nie mogę uciec w razie potrzeby i zamknąć się w swoich czterech ścianach?
Jak na razie mogę tylko zasnąć i śnić o wygodzie. O tym, co moje.