ruff in the jungle
poniedziałek, 31 stycznia 2011
Dzisiaj moim największym problemem jest to, jak ozdobić biurko, gdzie już wisi Robert, Antonia oraz ja, zaraz obok nich, a raczej obok Roberta. Najchętniej wypieprzyłabym całą nadstawkę biurka, powiesiła tablicę korkową, jaką półkę, ale co zrobiłabym z wszystkim tym, co tam chowam? Za mało miejsca, za mało 'mojego' i za mało spokoju. Na razie muszę być silna, wiem, naprawdę, bo przecież ta sytuacja dotyczy nas wszystkich, nie tylko mnie.Gdyby to się zmieniło na lepsze, może i ja bym się uspokoiła, nie bała tak wszystkiego: przyszłości, przeszłości i tego 'teraz'. Przecież dam sobie radę, jak zawsze, chociaż na razie przerażająco za bardzo mi się nie chce.
niedziela, 30 stycznia 2011
piątek, 28 stycznia 2011
Spanish Sahara
<3
<33
Czasem mi szkoda tracić humor, nie lubię momentów 'jest dobrze' a nagle 'jest źle', cieszę się że mimo wszystko daję radę, chociaż nieraz chciałabym wszystko pieprznąć o ścianę i wyjechać za Ocean. Ale w końcu w głowie się porządkuje i nagle 'hej, przecież może być jeszcze pięknie, jak nie teraz, to za 10 lat, ale BĘDZIE'. I słońce znowu się rano pojawia i znowu razem przechodzimy przez to wszystko.
Quiet the fury in your head
Quiet the fury in your bed
I'm the ghost in the back of your head
środa, 26 stycznia 2011
Było minęło, całe dwa sezony The Misfits obejrzane. Trzecia seria w listopadzie, can't waiiit.
Cały tydzień w domu, nie chcę, nie lubię, bo po co. Mogłabym wyjść, żyć, nawet szkoła mnie nie przeraża, ale przynajmniej niektórzy mają wolne ode mnie, cieszcie się póki możecie.
Ale zostawmy tę sprawę.
Nadrobię zaległości w śnie, serialach, filmach, zaległości w nauce tez by się przydało zredukować, i tak już jestem w takim bagnie, że bardziej nie trzeba.
Czasem się tylko zastanawiam, co tak naprawdę o mnie myślisz. Chociaż..nie, nie chcę wiedzieć, to może zaboleć.
Cały tydzień w domu, nie chcę, nie lubię, bo po co. Mogłabym wyjść, żyć, nawet szkoła mnie nie przeraża, ale przynajmniej niektórzy mają wolne ode mnie, cieszcie się póki możecie.
Ale zostawmy tę sprawę.
Nadrobię zaległości w śnie, serialach, filmach, zaległości w nauce tez by się przydało zredukować, i tak już jestem w takim bagnie, że bardziej nie trzeba.
Czasem się tylko zastanawiam, co tak naprawdę o mnie myślisz. Chociaż..nie, nie chcę wiedzieć, to może zaboleć.
It's much easier to humiliate,
degrade
and just generally shit all over someone
than it is to admit that you love them.
wtorek, 25 stycznia 2011
poniedziałek, 24 stycznia 2011
Potrzebujesz kogoś, dla kogo będziesz żyć, istnieć w jego marzeniach i snach, dla kogo będziesz jedyna, najpiękniejsza, cudowna, wyjątkowa, dla kogo będziesz idealna nawet ze swoimi wadami, kogoś kto będzie mówił ci :"Kocham" kiedy tylko tego zapragniesz.
I chyba tak właśnie jest, choć to żałosne.
Dzisiejszy dzień jest dniem świra. Na 9 byłam już u okulistki, która dwa razy zakropliła mi oczy i miałam źrenice jak po maryśce. Moja mama też miała zakroplone i śmiałyśmy się z siebie nawzajem bo wyglądałyśmy co najmniej głupio. Nie lubię, jak mi się świat rozmazuje. Później poszłyśmy kupić okulary i już w środę, jak się okazało, mogę je odebrać. Czyli jedna rzecz z głowy. Najgorsze było przede mną, bo musiałam pojechać na pobranie krwi, a to zawsze było dla mnie najgorszą rzeczą na świecie. 'Moja żyła, moja krew, spadać!' Ale wiem, że muszę w końcu po 10 latach zrobić te badania, więc zacisnęłam zęby i dałam radę. Dostałam kawę, ciastko z malinami i Oreo w nagrodę, więc na luzie. Teraz tylko czekamy do 15 i lecimy odebrać wyniki i daj Boże amen, żeby się nie okazało najgorsze.
No a później na Odzieżową do lekarki, żeby zbadać to 'coś'.
W końcu ten idiotyczny dzień się skończy. I wszystko będzie za mną.
I chyba tak właśnie jest, choć to żałosne.
Dzisiejszy dzień jest dniem świra. Na 9 byłam już u okulistki, która dwa razy zakropliła mi oczy i miałam źrenice jak po maryśce. Moja mama też miała zakroplone i śmiałyśmy się z siebie nawzajem bo wyglądałyśmy co najmniej głupio. Nie lubię, jak mi się świat rozmazuje. Później poszłyśmy kupić okulary i już w środę, jak się okazało, mogę je odebrać. Czyli jedna rzecz z głowy. Najgorsze było przede mną, bo musiałam pojechać na pobranie krwi, a to zawsze było dla mnie najgorszą rzeczą na świecie. 'Moja żyła, moja krew, spadać!' Ale wiem, że muszę w końcu po 10 latach zrobić te badania, więc zacisnęłam zęby i dałam radę. Dostałam kawę, ciastko z malinami i Oreo w nagrodę, więc na luzie. Teraz tylko czekamy do 15 i lecimy odebrać wyniki i daj Boże amen, żeby się nie okazało najgorsze.
No a później na Odzieżową do lekarki, żeby zbadać to 'coś'.
W końcu ten idiotyczny dzień się skończy. I wszystko będzie za mną.
sobota, 15 stycznia 2011
najgorsza jest świadomość, że masz tyle do zrobienia, a nie robisz nic, bo ci się po prostu nie chce, bo jesteś zmęczona, nadal chora, słaba, obojętna, leniwa... a roboty od cholery i więcej, książki leżą na biurku, zeszyty niby przepisane, ale tak naprawdę sama nie wiem, co pisałam przez te pół godziny. boję się o kota, bo chora, a ja tego nie chcę, nie chcę, żeby jakkolwiek cierpiała, a cierpi, bo widać. ale daje radę, bo to silna mała zołza jest. udaje, że wszystko w porządku. ja też udaję, ale daję sobie już do tego prawo, bo nie każdy musi wiedzieć już co się ze mną dzieje. a moje chore myśli w pewnym momencie i tak znikną, więc nie daję im wyjść na zewnątrz. ostatnie sny podtrzymują mnie na duchu, bo są inne niż zwykle i pełne słońca, ludzi, których kocham i za którymi tęsknię każdego dnia. bywają i ci, których nie chcę widzieć już nigdy więcej, ale chyba zrozumiałam przesłanie. oni będą, tak czy inaczej, trzeba oswoić się z tą myślą i z ich obrazem, a w końcu sam wyparuje.
Slash feat. Fergie - Beautiful Dangerous
Slash feat. Fergie - Beautiful Dangerous
piątek, 14 stycznia 2011
środa, 12 stycznia 2011
`ręce trzymam w kieszeniach. z rezygnacji. nic logicznego mną nie steruje, ale przecież samą logiką szczęścia nie znajdziesz. trzymaniem rąk w kieszeniach też średnio, ale ja na razie niczego nie szukam. robię sobie tylko żarty ze szkoły, systemu dobowego i własnego organizmu. wykonuję niby pobieżnie swoje obowiązki, nie przydaję się w tym momencie za bardzo do niczego i o dziwo nawet nie jest mi z tym źle. źle mi jest z tym, że nie jest mi z tym źle, a nie dlatego, że się nie przydaję. wycofuję się, odzyskuję władzę nad swoim ciałem i wkładam ręce do kieszeni, całkowicie świadomie, ale bez logiki. konsekwencje oczywiście będą, w swoim czasie, ja już je widzę jak groźbę, ale się nie boję. już nie, a z pewnością nie konsekwencji. odpowiedzialność to świadomość, że jest się sprawcą czynu, a więc i jego skutków. działam świadomie i odpowiedzialnie? czasami. ale bez, kurwa, logiki. czasami mi się wydaje, że udało się, ale pokonuje mnie świadomość, że źle mi z aktualną sytuacją. gdybym tylko mogła ułożyć własny scenariusz.. jest mi źle, wkurwiam się na siebie i nic nie robię, bo nie wiem co i jak.
logika mnie obrzydza.
za bardzo sobie nie ufam. albo to zmienię, albo potknę się o własne nogi.
+ stęskniłam się za NAMI
logika mnie obrzydza.
za bardzo sobie nie ufam. albo to zmienię, albo potknę się o własne nogi.
+ stęskniłam się za NAMI
Świeci Słońce. Jest naprawdę ładnie. Nie lubię siedzieć w domu, kiedy na dworze jest tak, jak lubię najbardziej. Kiedy tylko będę mogła wyjść z domu, wykorzystam to jak tylko będę mogła najlepiej, nawet gdy nie będzie już tak jak teraz.
Żal mi jest tylko niedzielnej salsy, na którą tyle czekałam. Mam nadzieję, że kiedy indziej będzie można jeszcze się tam wbić, naprawdę mi zawróciła w głowie...
Jedynym plusem siedzenia w domu jest wysypianie się. Spanie do 13 jest cudoowne..
Jedynym plusem siedzenia w domu jest wysypianie się. Spanie do 13 jest cudoowne..
Jak wyjdę z domowego więzienia, mam dużo do zrobienia. Zmiany zmiany zmiany. Nie spisywałam postanowień. Po prostu bedę się starać. I będzie dobrze. Już wiem, że będzie dobrze i nie mam czego się bać. I to jest najprawdę piękne.
+ Jak wyjdę, priorytetem będą zdjęcia.
+ Jak wyjdę, priorytetem będą zdjęcia.
poniedziałek, 10 stycznia 2011
boję się. tak strasznie strasznie, noc nieprzespana. myślałam że w świetle dnia, nawiasem mówiąc bardzo ładnego, przestanę sama siebie straszyć wizjami. ale cały czas mnie to męczy, bo za realistycznie to wygląda. ale może to tylko przejściowa zmiana? może jednak nie ma tam niczego i tylko tak mi się wydaje?
zrobię badania i zobaczę.
ale najpierw padnę z nerwów.
zrobię badania i zobaczę.
ale najpierw padnę z nerwów.
niedziela, 9 stycznia 2011
mogłabym teraz już umrzeć, nie mam już siły.
albo mogłabym zapaść w długi, zimowy sen i obudzić się zdrowa pod koniec kwietnia albo maja. wtedy, kiedy zacznie być ciepło.
i wtedy zacznę wszystko od nowa. stanę się nową, lepszą wersją samej siebie.
bo ta, obecna wersja, zaczyna mnie trochę wkurwiać.
I would go through all this pain
take a bullet straight through my brain
yes, I would die for ya baby
but you won't do the same.
albo mogłabym zapaść w długi, zimowy sen i obudzić się zdrowa pod koniec kwietnia albo maja. wtedy, kiedy zacznie być ciepło.
i wtedy zacznę wszystko od nowa. stanę się nową, lepszą wersją samej siebie.
bo ta, obecna wersja, zaczyna mnie trochę wkurwiać.
I would go through all this pain
take a bullet straight through my brain
yes, I would die for ya baby
but you won't do the same.
niedziela, 2 stycznia 2011
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





















