niedziela, 12 sierpnia 2012

brakowało mi tych naszych...specyficznych rozmów.

2 dni!

piątek, 10 sierpnia 2012

znalazłam. po tylu latach, znalazłam tę piosenkę. "piosenkę na a". najpierw kasetę w najstarszym walkmanie schowanym pod łóżkiem. potem odsłuchałam ją u dziadka, na chyba najstarszym odtwarzaczu jaki istnieje i nagle usłyszałam pierwsze nuty.
magia.

nie ważne, że jest to jedna z najbardziej depresyjnych piosenek. na mnie tak nie działa. ja jestem oczarowana.

środa, 8 sierpnia 2012



rest your head now little girl
you’re on your way now
open your mind up to the sky
and fly away now


6 dni < 3

poniedziałek, 6 sierpnia 2012


jeszcze tylko parę dni i znikam tam, gdzie zawsze było najlepiej. 
i będzie koniec z siedzeniem forever alone, rzygam tym, za przeproszeniem. może nawet uda mi się skierować myśli gdzie indziej, niż gdzie kierowałam je przez ostatnie parę dni.

żeby się podnieść na duchu, siedzę w mojej nowej bluzce ze star wars. trochę pomaga.

piątek, 3 sierpnia 2012

Całe moje życie ludzie wokół mieli problem z mówieniem, że coś jest źle. Normalnie-coś komuś nie pasuje, mówi to i sprawa załatwiona. Nie, zawsze albo są wrzaski jeden na drugiego albo omijanie tematu najdłużej jak się da. Nie da się tego samej nie nauczyć skoro trwa to od kiedy się pamięta. Więc omijam temat albo krzycze, wyrzucając z siebie wszystkie emocje jakie sie we mnie nazbieraly.
W tym jednak momencie, nie ważne jak bardzo tego nie toleruje, mam ochotę właśnie wykrzyczec wszystko. Chciałabym zamknąć się w pochlaniajacej dźwięk kabinie i krzyczeć, krzyczeć, krzyczeć...