sobota, 24 września 2011





dzisiejszy dzień właściwie mógł się nie wydarzyć. żałuję tego, co się wydarzyło. nie tego, co powiedziałam, choć powiedziałam o wiele za dużo. tylko tego, że to wszystko miało miejsce. jak w chorym filmie. całe to wybieganie na klatkę, te wrzaski, moje dziwne myśli.
a mogłoby być tak piękne, przecież jedna ściana w kuchni jest zrobiona a już zaraz znikną nieśmiertelne skwarki..

piątek, 23 września 2011








I feel real passionate
you feel the sun comes down
I'll make it shine, yeah
you crazy world, crazy world yeah









weekend pod znakiem.. niczego. nie chce mi się już nawet zrobić czegoś z sobą. jesień przyszła i od razu zaczęła mieć nade mną kontrolę. kawa i donut poprawiają mi humor, zawitają więc do mojego menu na dłużej, ale czekam na więcej przyjemnych rzeczy, które obronią mnie przed tą jesienną zaniżką. 
czekam, czekam, czekam.
na te moje... marzenie senne.

czwartek, 22 września 2011


but do you feel alone,
all by yourself?
or do you need something more ?
do you feel alone?
and do you feel scared?
or do you need something more
than this?

środa, 21 września 2011

w głośnikach Duke Ellington&John Coltrane - In a sentimental mood. wzięło mnie na jazz. i na sentymenty. dziwnie tak, bo w sumie..nie jest mi źle w tym momencie, w tym momencie ogólnie. a sentymenty przychodzą zawsze, kiedy nie jest w porządku. a przecież cały miniony dzień nie był zły. mogę być jedynie zła na siebie, bo nie umiem czegoś zrobić, a bardzo bym chciała. i wiem, ze ciężko pojąć mój problem, sama go nie umiem zrozumieć. ale postaram się. postaram się, bo mi zależy. wiem, że mogę stracić szansę.. zawsze warto się przemóc, może w końcu się opłaci.
(szczerze, tak często chciałabym być kimś innym, chociaż na jakiś czas. żeby zobaczyć, jak to jest. może patrząc na siebie z daleka, w końcu bardziej bym się doceniła?)
nawet w końcu upragniony remont się zaczął.
ale... dlaczego słucham 'in a sentimental mood'?











:)