piątek, 15 października 2010

Pierwszy raz, tłumaczenie sobie "daj spokój" nie działa. Zawsze działało, zawsze. Trochę mnie jeszcze trzymało, ale za chwilę puszczało. A teraz...? Trzyma jak cholera. Człowiek mnie denerwuje, mam ochotę go walnąć w twarz i wykrzyczeć "czy ty naprawdę jesteś TAKI ślepy?!" i chcę wiedzieć, czemu najpierw mnie traktuje w porządku a potem nagle odpycha i olewa. Tak, tłumaczę sobie, że to wszystko nie jest warte moich nerwów...Ale jak mam odpuścić? Ciężko zrobić to tak nagle. W ogóle ciężko to zrobić..
Chciałabym spędzić weekend z WAG, zapomnieć o wszystkim... Teraz może być trudno..Chciałabym jakoś pomóc W. Nie mogę patrzeć, jak się zamartwia...Nie chcę takich zmian...
Daaaamn.

środa, 13 października 2010








Ten idiota cały czas mi miesza w głowie i mam tego już dosyć. Chujnia wielka jak rów mariański.

poniedziałek, 11 października 2010

sobota, 9 października 2010




















moje najukochańsze :




oraz słodkie focisze na koniec:



Kocham Cię Piękna<3

środa, 6 października 2010

Naprawdę nie lubię się odkochiwać. Do dupy jest takie uczucie. Wychodzę na podwórko i nie myślę już "piękne niebo, jest mi dobrze". Dzisiejszy dzień był udany, ale to nie to samo co wcześniej.
Cholera, dlaczego musisz być taki? Taki obojętny? To niesprawiedliwe. Mogłeś mi chociaż nie dawać powodów, nie stwarzać pozorów. Nie myślę już teraz racjonalnie. Nic mi się nie chce. Polski? Jaki polski? W głowie mam Ciebie. To takie niezdrowe. I tłumaczę sobie raz, piąty, dziesiąty: dasz radę, po co Ci to? Dawało radę w ciągu dnia. Wieczorem jest gorzej, a w nocy to armagedon. Wybuch myśli. Nie zasnę znowu, a jutro na 7 do szkoły. Fuck.
Chcę weekend i no stress. Ma wypalić, błagam, błagam, błagam...