Ok. Zmieniło się i cofam to, co pisałam.
BYŁO w porządku.
Otacza mnie ciągłe wkurwienie na świat i na moją osobę. Tak, świetnie jest wrócić do domu, pochwalić się wysoką średnią i zobaczyć, że gówno to wszystkich obchodzi. Spowodować jedynie kłótnię. Ja bardzo przepraszam, ale najpierw się człowieku mówi o co chodzi,a potem się kłóci o mnie z moją mamą. Jakbym wiedziała o co chodzi, nie byłoby tego wszystkiego. Jesteś straszny. Wymagasz od nas, a z siebie dajesz jak ci przyjdzie na to ochota. My mamy się zawsze starać i przy tym być zawsze uśmiechnięte, cudowne, mamy nie narzekać na cholerny dom, który nam nie pasuje (tobie z resztą też nie więc WTF?). Naprawdę chętnie bym cie nagrała i puściła twoje zawsze sprzeczne oskarżenia. Ok, rano zostawiłam burdel w pokoju. Przyszedłeś po pracy, było już ok. Więc o co chodzi? Zamiast od razu powiedzieć "słuchaj, przeszkadzają mi te rozwalone ciuchy", ty musisz puszczać focha, kłócić się a potem jak ja powiem coś mamie, która oczywiście zaraz się ciebie zapyta co się stało, lecisz do mnie z pytaniem "masz coś do mnie?" ! Mam dosyć tego pieprzonego obrażania się! W szkole, w domu, co jeszcze?!
Dziękuję wam bardzo za spowodowanie u mnie ciągłego płaczu. Już tak dobrze się trzymałam. Kiedyś płacz był u mnie nagminny, zaczęłam się starać z tym skończyć. Udało mi się. A teraz? Oczywiście, wszystko na raz niech mi się zrypie, będę w siódmym niebie, zaczynając te wakacje z zapuchniętą twarzą.
It's good to hear you, Jason.
sobota, 19 czerwca 2010
piątek, 18 czerwca 2010
Teraz ta sytuacja coraz bardziej mnie irytuje. Niedługo mi przejdzie, na razie tylko mam ochotę ci wybuchnąć złością w twarz, powiedzieć ci jak cholernie mnie denerwujesz, wypomnieć ci wszystkie twoje idiotyczne zagrywki i wieczne zgrywanie świętej.
Wiesz, jeżeli oczekujesz ode mnie przeprosin, wypadałoby mi powiedzieć ZA CO mam cie przepraszać.
Generalnie nie jest mi źle, serio. Cieszę się, że mam parę osób, na których mogę polegać, których nie chcę opuszczać, naprawdę nie chcę. Jest..w porządku ze mną.
Tylko mam dosyć tych fochów. Wiecznych, wszystkich, o wszystko.
Pociesza mnie ta myśl, że nie muszę już robić nic, co związane jest ze szkołą, prócz chodzenia na próby. Mogę przyjść do domu, przeczytać raz jeszcze mój wiersz i zająć się sobą.
Szkoda, że ten weekend będzie taki brzydki, chętnie bym zabrała te moje ryjki na działkę, żeby się zmurzyniły. Tym bardziej szkoda, że to ostatni taki weekend.
Wiesz, jeżeli oczekujesz ode mnie przeprosin, wypadałoby mi powiedzieć ZA CO mam cie przepraszać.
Generalnie nie jest mi źle, serio. Cieszę się, że mam parę osób, na których mogę polegać, których nie chcę opuszczać, naprawdę nie chcę. Jest..w porządku ze mną.
Tylko mam dosyć tych fochów. Wiecznych, wszystkich, o wszystko.
Pociesza mnie ta myśl, że nie muszę już robić nic, co związane jest ze szkołą, prócz chodzenia na próby. Mogę przyjść do domu, przeczytać raz jeszcze mój wiersz i zająć się sobą.
Szkoda, że ten weekend będzie taki brzydki, chętnie bym zabrała te moje ryjki na działkę, żeby się zmurzyniły. Tym bardziej szkoda, że to ostatni taki weekend.
With a thousand lies
And a good disguise
Hit ‘em right between the eyes
Hit ‘em right between the eyes
When you walk away
Nothing more to say
See the lightning in your eyes
See ‘em running for their lives
czwartek, 17 czerwca 2010
Czuję się jak małe dziecko, zagubione pośród tłumu ludzi. Tłum się miesza, jest głośny, ludzie się złoszczą, cieszą, rozmawiają. Sami dla siebie.
A ja stoję pośrodku tego tłumu i czekam na kogoś, kto pomoże mi się stamtąd wydostać. Kto mnie osłoni przed całym światem i wytłumaczy, że ten tłum to część mojego życia a ja zawsze będę jego częścią. Zniszczy we mnie ten strach.
Kochana M. Możesz być szczęśliwa. Jesteś jedną z bardzo niewielu osób, przez które płakałam przez ostatnie pół roku.
Gratuluję osiągnięcia.
A ja stoję pośrodku tego tłumu i czekam na kogoś, kto pomoże mi się stamtąd wydostać. Kto mnie osłoni przed całym światem i wytłumaczy, że ten tłum to część mojego życia a ja zawsze będę jego częścią. Zniszczy we mnie ten strach.
Kochana M. Możesz być szczęśliwa. Jesteś jedną z bardzo niewielu osób, przez które płakałam przez ostatnie pół roku.
Gratuluję osiągnięcia.
środa, 16 czerwca 2010
Wiesz, co najbardziej mnie boli? Że pozbyłaś się mnie jak niepotrzebnego balastu i traktujesz mnie tak,
jakbym nigdy nie istniała. A przecież spędziłyśmy razem prawie trzy lata, zawsze razem, tam gdzie ja, byłaś
ty. Razem się śmiałyśmy z naszych spraw, które tak naprawdę były zupełnie niezrozumiałe dla innych.
Uwielbiałam to. Wieczne śmiechy z pana Ś, porównywanie go do Britnej a później śmiech na same słowa
"Britney Spears". "Rudy, rudy, rudy, rudy rydz". "Pretty Fly" i nasz mega taniec. "Katy Perry-I kissed a Girl"
(przy czym nadal mam te wideo na telefonie. miało mi poprawiać humor). W czasie mojego idiotycznego
zauroczenia pisanie wszędzie HOT i ŻÓŁTY. Nasze twórcze obrazki w moim różowym zeszycie. Malowanie
wzorków w zeszycie na KAŻDEJ religii. "Działkens, działkens" z sudoku, basenem, opalaniem się z muzyką
w uszach. Miliardy idiotycznych zdjęć i wiele udanych, pięknych i twórczych. "Kolonia...oj sorry, OBÓZ, bo
na kolonie to jeżdżą małe dzieci" z NorSuką, bitwą o krem, Czalakaką, zrzucaniem gaci Radzisławowi,
Bajmem, gapieniem się w chmury i chęcią rzucenia się w nie, śpiewaniem 'do you wanna fuck' na dwa głosy,
spaghettis, "wszystko, co z lidla, jest najlepsze" i miliard innych rzeczy.
Co prawda, już od dłuższego czasu było między nami gorzej niż w pierwszej klasie, ale oby dwie
wiedziałyśmy, że jak coś, możemy pogadać, pośmiać się, posiedzieć razem. Ja mówiłam wszystkie moje
sercowe problemy tobie, ty mi mówiłaś swoje. Wszystkie. Przecież jeszcze niedawno, kiedy siedziałam u
taty, zadzwoniłaś do mnie i gadałyśmy non stop przez ponad 20 minut, kiedy wracałaś do domu ze spaceru z
K. Czułam się wtedy taka..ważna. Że to do mnie zadzwoniłaś i to mi opowiedziałaś wszystko, co on tobie
mówił, co robiliście.. Poza tym, gadałyśmy o pierdołach. Że przechodzisz przez pasy, że jakaś dziewczyna
się na ciebie krzywo patrzyła, że właśnie ładnie zaświeciło słońce. To było bardzo przyjemne 20 minut. A na
Juwenaliach? Śpiewałyśmy razem "Lubię mówić z tobą" i inne nasze Akuratowe piosenki, skakałyśmy,
wkurzałyśmy się na łysego idiotę, robiłyśmy za gwiazdy we fleszach paparazzi. Koncert Strachów?
Szaleństwo, zabawa, mnóstwo śmiechu, śpiewania razem, potem autografy, zdjęcia, śpiewanie w
samochodzie w czasie powrotu...
Teraz widzę, że to dla ciebie nic nie znaczyło, skoro nagle przestałaś mnie widzieć i rozmawiać ze mną. Brakuje mi tamtych naszych szaleństw. Naprawdę. Ciebie mi brakuje, ale takiej wyluzowanej, śmiesznej i prawdziwej. Boli mnie to, że nic nie mówisz, nie śmiejesz się już do mnie i ze mną, że zrobiłaś ze mnie nieważną, małą, wredną istotkę a z siebie panią idealną, która "jest bezkonfliktowa". Już nie ma "ja i Martyna to zrobimy". Nie będzie.
W sumie to bardzo dobrze, że masz umysł ścisły. Nie trafimy do tej samej klasy, choć moooże się zdarzyć
tak, że trafimy razem do tej jednej wymarzonej szkoły (choć wątpię). Powiesz mi wtedy "cześć"? Czy
będziesz nadal udawać, że nie istnieję? A może zrobisz to wcześniej? A może ja nie wytrzymam i coś
powiem? Nie wiem, na razie za bardzo mnie boli twoje zachowanie. Możliwe, że w końcu zwycięży irytacja i
zakończę tę farsę. Zobaczymy.
I want to heal
I want to feel
Like I'm close to something real
I want to find something i've wanted all along
Somewhere I belong
jakbym nigdy nie istniała. A przecież spędziłyśmy razem prawie trzy lata, zawsze razem, tam gdzie ja, byłaś
ty. Razem się śmiałyśmy z naszych spraw, które tak naprawdę były zupełnie niezrozumiałe dla innych.
Uwielbiałam to. Wieczne śmiechy z pana Ś, porównywanie go do Britnej a później śmiech na same słowa
"Britney Spears". "Rudy, rudy, rudy, rudy rydz". "Pretty Fly" i nasz mega taniec. "Katy Perry-I kissed a Girl"
(przy czym nadal mam te wideo na telefonie. miało mi poprawiać humor). W czasie mojego idiotycznego
zauroczenia pisanie wszędzie HOT i ŻÓŁTY. Nasze twórcze obrazki w moim różowym zeszycie. Malowanie
wzorków w zeszycie na KAŻDEJ religii. "Działkens, działkens" z sudoku, basenem, opalaniem się z muzyką
w uszach. Miliardy idiotycznych zdjęć i wiele udanych, pięknych i twórczych. "Kolonia...oj sorry, OBÓZ, bo
na kolonie to jeżdżą małe dzieci" z NorSuką, bitwą o krem, Czalakaką, zrzucaniem gaci Radzisławowi,
Bajmem, gapieniem się w chmury i chęcią rzucenia się w nie, śpiewaniem 'do you wanna fuck' na dwa głosy,
spaghettis, "wszystko, co z lidla, jest najlepsze" i miliard innych rzeczy.
Co prawda, już od dłuższego czasu było między nami gorzej niż w pierwszej klasie, ale oby dwie
wiedziałyśmy, że jak coś, możemy pogadać, pośmiać się, posiedzieć razem. Ja mówiłam wszystkie moje
sercowe problemy tobie, ty mi mówiłaś swoje. Wszystkie. Przecież jeszcze niedawno, kiedy siedziałam u
taty, zadzwoniłaś do mnie i gadałyśmy non stop przez ponad 20 minut, kiedy wracałaś do domu ze spaceru z
K. Czułam się wtedy taka..ważna. Że to do mnie zadzwoniłaś i to mi opowiedziałaś wszystko, co on tobie
mówił, co robiliście.. Poza tym, gadałyśmy o pierdołach. Że przechodzisz przez pasy, że jakaś dziewczyna
się na ciebie krzywo patrzyła, że właśnie ładnie zaświeciło słońce. To było bardzo przyjemne 20 minut. A na
Juwenaliach? Śpiewałyśmy razem "Lubię mówić z tobą" i inne nasze Akuratowe piosenki, skakałyśmy,
wkurzałyśmy się na łysego idiotę, robiłyśmy za gwiazdy we fleszach paparazzi. Koncert Strachów?
Szaleństwo, zabawa, mnóstwo śmiechu, śpiewania razem, potem autografy, zdjęcia, śpiewanie w
samochodzie w czasie powrotu...
Teraz widzę, że to dla ciebie nic nie znaczyło, skoro nagle przestałaś mnie widzieć i rozmawiać ze mną. Brakuje mi tamtych naszych szaleństw. Naprawdę. Ciebie mi brakuje, ale takiej wyluzowanej, śmiesznej i prawdziwej. Boli mnie to, że nic nie mówisz, nie śmiejesz się już do mnie i ze mną, że zrobiłaś ze mnie nieważną, małą, wredną istotkę a z siebie panią idealną, która "jest bezkonfliktowa". Już nie ma "ja i Martyna to zrobimy". Nie będzie.
W sumie to bardzo dobrze, że masz umysł ścisły. Nie trafimy do tej samej klasy, choć moooże się zdarzyć
tak, że trafimy razem do tej jednej wymarzonej szkoły (choć wątpię). Powiesz mi wtedy "cześć"? Czy
będziesz nadal udawać, że nie istnieję? A może zrobisz to wcześniej? A może ja nie wytrzymam i coś
powiem? Nie wiem, na razie za bardzo mnie boli twoje zachowanie. Możliwe, że w końcu zwycięży irytacja i
zakończę tę farsę. Zobaczymy.
I want to heal
I want to feel
Like I'm close to something real
I want to find something i've wanted all along
Somewhere I belong
Subskrybuj:
Posty (Atom)


