środa, 16 czerwca 2010

Wiesz, co najbardziej mnie boli? Że pozbyłaś się mnie jak niepotrzebnego balastu i traktujesz mnie tak,
 jakbym nigdy nie istniała. A przecież spędziłyśmy razem prawie trzy lata, zawsze razem, tam gdzie ja, byłaś
 ty. Razem się śmiałyśmy z naszych spraw, które tak naprawdę były zupełnie niezrozumiałe dla innych.
 Uwielbiałam to. Wieczne śmiechy z pana Ś, porównywanie go do Britnej a później śmiech na same słowa
"Britney Spears". "Rudy, rudy, rudy, rudy rydz". "Pretty Fly" i nasz mega taniec. "Katy Perry-I kissed a Girl"
(przy czym nadal mam te wideo na telefonie. miało mi poprawiać humor). W czasie mojego idiotycznego
zauroczenia pisanie wszędzie HOT i ŻÓŁTY. Nasze twórcze obrazki w moim różowym zeszycie. Malowanie
 wzorków w zeszycie na KAŻDEJ religii. "Działkens, działkens" z sudoku, basenem, opalaniem się z muzyką
 w uszach. Miliardy idiotycznych zdjęć i wiele udanych, pięknych i twórczych. "Kolonia...oj sorry, OBÓZ, bo
 na kolonie to jeżdżą małe dzieci" z NorSuką, bitwą o krem, Czalakaką, zrzucaniem gaci Radzisławowi,
 Bajmem, gapieniem się w chmury i chęcią rzucenia się w nie, śpiewaniem 'do you wanna fuck' na dwa głosy,
 spaghettis, "wszystko, co z lidla, jest najlepsze" i miliard innych rzeczy.
Co prawda, już od dłuższego czasu było między nami gorzej niż w pierwszej klasie, ale oby dwie
 wiedziałyśmy, że jak coś, możemy pogadać, pośmiać się, posiedzieć razem. Ja mówiłam wszystkie moje
 sercowe problemy tobie,  ty mi mówiłaś swoje. Wszystkie. Przecież jeszcze niedawno, kiedy siedziałam u
 taty, zadzwoniłaś do mnie i gadałyśmy non stop przez ponad 20 minut, kiedy wracałaś do domu ze spaceru z
 K. Czułam się wtedy taka..ważna. Że to do mnie zadzwoniłaś i to mi opowiedziałaś wszystko, co on tobie
 mówił, co robiliście.. Poza tym, gadałyśmy o pierdołach. Że przechodzisz przez pasy, że jakaś dziewczyna
 się na ciebie krzywo patrzyła, że właśnie ładnie zaświeciło słońce. To było bardzo przyjemne 20 minut. A na
 Juwenaliach? Śpiewałyśmy razem "Lubię mówić z tobą" i inne nasze Akuratowe piosenki, skakałyśmy,
 wkurzałyśmy się na łysego idiotę, robiłyśmy  za gwiazdy we fleszach paparazzi. Koncert Strachów?
Szaleństwo, zabawa, mnóstwo śmiechu, śpiewania razem, potem autografy, zdjęcia, śpiewanie w
samochodzie w czasie powrotu...
Teraz widzę, że to dla ciebie nic nie znaczyło, skoro nagle przestałaś mnie widzieć i rozmawiać ze mną. Brakuje mi tamtych naszych szaleństw. Naprawdę. Ciebie mi brakuje, ale takiej wyluzowanej, śmiesznej i prawdziwej. Boli mnie to, że nic nie mówisz, nie śmiejesz się już do mnie i ze mną, że zrobiłaś ze mnie nieważną, małą, wredną istotkę a z siebie panią idealną, która "jest bezkonfliktowa". Już nie ma "ja i Martyna to zrobimy". Nie będzie.
W sumie to bardzo dobrze, że masz umysł ścisły. Nie trafimy do tej samej klasy, choć moooże się zdarzyć
 tak, że trafimy razem do tej jednej wymarzonej szkoły (choć wątpię). Powiesz mi wtedy "cześć"? Czy
 będziesz nadal udawać, że nie istnieję? A może zrobisz to wcześniej? A może ja nie wytrzymam i coś
powiem? Nie wiem, na razie za bardzo mnie boli twoje zachowanie. Możliwe, że w końcu zwycięży irytacja i
 zakończę tę farsę. Zobaczymy.




I want to heal
I want to feel
Like I'm close to something real
I want to find something i've wanted all along
Somewhere I belong 

1 komentarz:

  1. jak Ci zależy to wybuchnij. a wtedy albo będzie dobrze albo źle. tyle, że sytuacja będzie czysta.
    wspomnienia zostają tak czy siak. ona zawsze gdzieś w Twoim sercu będzie...bo takich osób nie idzie wyrzucić, choćby się chciało.

    OdpowiedzUsuń