sobota, 19 czerwca 2010

Ok. Zmieniło się i cofam to, co pisałam.
BYŁO w porządku.

Otacza mnie ciągłe wkurwienie na świat i na moją osobę. Tak, świetnie jest wrócić do domu, pochwalić się wysoką średnią i zobaczyć, że gówno to wszystkich obchodzi. Spowodować jedynie kłótnię. Ja bardzo przepraszam, ale najpierw się człowieku mówi o co chodzi,a potem się kłóci o mnie z moją mamą. Jakbym wiedziała o co chodzi, nie byłoby tego wszystkiego. Jesteś straszny. Wymagasz od nas, a z siebie dajesz jak ci przyjdzie na to ochota. My mamy się zawsze starać i przy tym być zawsze uśmiechnięte, cudowne, mamy nie narzekać na cholerny dom, który nam nie pasuje (tobie z resztą też nie więc WTF?). Naprawdę chętnie bym cie nagrała i puściła twoje zawsze sprzeczne oskarżenia. Ok, rano zostawiłam burdel w pokoju. Przyszedłeś po pracy, było już ok. Więc o co chodzi? Zamiast od razu powiedzieć "słuchaj, przeszkadzają mi te rozwalone ciuchy", ty musisz puszczać focha, kłócić się a potem jak ja powiem coś mamie, która oczywiście zaraz się ciebie zapyta co się stało, lecisz do mnie z pytaniem "masz coś do mnie?" ! Mam dosyć tego pieprzonego obrażania się! W szkole, w domu, co jeszcze?!

Dziękuję wam bardzo za spowodowanie u mnie ciągłego płaczu. Już tak dobrze się trzymałam. Kiedyś płacz był u mnie nagminny, zaczęłam się starać z tym skończyć. Udało mi się. A teraz? Oczywiście, wszystko na raz niech mi się zrypie, będę w siódmym niebie, zaczynając te wakacje z zapuchniętą twarzą.







It's good to hear you, Jason.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz