Wieczory są najcięższe.
Siedzę sama w mieszkaniu, na zewnątrz coraz ciszej, chociaż nawet w nocy miasto nie zasypia zupełnie. Siedzę sama i myślę a w głowie nagle pokazują się wspomnienia z tych lat, które razem przeżyliśmy.
Źle mi z tym, że tak to się wszystko potoczyło. Że tak bardzo chciałam z Tobą stworzyć dom, którego obydwoje nie mieliśmy, a ostatecznie zostałam sama w tym mieszkaniu, w którym przeżyliśmy razem z kotem te naprawdę dobre 2 lata i teraz muszę wieczorami zmagać się z tęsknotą i tą pustką.
W ciagu dnia jest dobrze, funkcjonuję w miarę normalnie. Jednak gdy przychodzi noc, wszystko uderza mnie tak bardzo mocno...
Nie wiem, czy tęsknię za Tobą, czy za samą obecnością.
W każdym razie nie jest mi tak dobrze, jak powinno.
I nie podoba mi się to, bo jedyne czego chcę teraz, to być chociaż trochę szczęśliwą i spokojną.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz