piątek, 30 listopada 2012

damn your eyes
they're taking my breath away
for making me wanna stay
damn your eyes
for getting my hopes up high
making fall in love again
damn your eyes

czwartek, 29 listopada 2012

W skrócie... taki chuj. Koniec z wyobrażaniem sobie różnych rzeczy. Pora zbudować jeszcze pod tym względem wielki mur, sopel czy co tam powinno być.

wtorek, 27 listopada 2012

you know the way I can't resist you



Nawet nie wiem, co napisać, choć wiele tematów krąży mi po głowie. Dobrze, że muzyka może pięknie streścić wichurę tam panującą.

piątek, 23 listopada 2012


Cztery godziny w bibliotece, cztery godziny czytania Władców, cztery godziny...
Czasami aż mnie zaskakuję, że mogę być jeszcze głupsza niż kiedyś bywałam. Trudno. Jeśli te cztery godziny pomagają mi się zrelaksować po ostatnim stresie, to czemu nie skorzystać.

środa, 21 listopada 2012


„O pójdę, tak, pójdę, pójdę, Jezus Maria, pójdę, lepiej pójdę…i poszedł”.


Więc idę się uczyć, skoro Gombrowicz każe. Ale tak bardzo mi się nie chce...

wtorek, 20 listopada 2012






Czuję, że czeka mnie jutro wielka porażka. W piątek również. Sama czuję się wielką porażką dzięki maturom-serdecznie za to dziękuję operonowi.
Ktoś nie może się pojawić po takim ciężkim dniu, bo przecież po co.

niedziela, 18 listopada 2012

piątek, 16 listopada 2012







whatever it is, it feels like it's laughing at me throughthe glass of a two-sided mirror


wtorek, 13 listopada 2012


Nogi same mnie tam przywiodły. Tak jakoś.

niedziela, 11 listopada 2012


Doskonałość tej piosenki niszczy wszystkie emocje, które dzisiaj się we mnie nagromadziły przez półtoragodzinną rozmowę z kimś, z kim nie da się rozmawiać. Mówienie do ściany przez tyle czasu jest wyczerpujące. Tym razem wiem, że ten kontakt jest zerwany na zawsze. Po takich słowach i takim jadzie sączonym bez przerwy, nie da się wrócić do czegoś, co było kiedyś. Ten ból, który we mnie siedzi nie zniknie szybko. A bólu jest od cholery. Muszę się trzymać, mimo tego, jak bardzo tak bliski mi kiedyś człowiek mnie skrzywdził. 
Mam nadzieję, że nigdy nie będę taka jak on.

czwartek, 8 listopada 2012

something on the way you move 
makes me feel like I can't live without you 

Słucham szalone półtorej minuty piosenki w kółko.
I pierwszy raz od dawna zrobiłam to, co miałam zrobić. Widać dobrze na mnie wpływa.

wtorek, 6 listopada 2012


Chociaż jedna rzecz odzyskana, w pewnym sensie. Rest your head now little girl...
Nastał czas jarania się Mumfordami w marcu, ja tam po prostu muszę być. Szkoda, że na razie nie chce mi się kompletnie NIC, a skoro tak, to mam marne szanse. Ale w końcu się zabiorę.

piątek, 2 listopada 2012

Nie uważam, że mam jesienną depresję. Nie jestem kompletnie przybita. Tylko... nic mi się nie chce. Oglądam Sex and the City, przed czym zawsze się broniłam i wypijam hektolitry kawy i herbaty. Myślę. Jak zwykle nie na te tematy, jakie powinnam. Myślę o tym co widziałam i tym, co się ze mną działo cały przedwczorajszy dzień. Był on jedną wielką porażką, tak wielką że nawet nie chce mi się robić bilansu, bo jest tego za dużo. Tak się zastanawiam, czy to wszystko nie jest uzależnione od tego, co zobaczyłam i co poczułam po raz pierwszy w życiu, tego, o czym chciałam zapomnieć za pomocą procentów i wieczoru z Lordami. I dochodzę do wniosku, że i owszem.
Cały czas jestem w tym samym punkcie. I nadal nie wiem jak się z niego wydostać.

czwartek, 1 listopada 2012







Wczoraj, mimo różnych dziwnych momentów, było prawie idealnie!
Ale dzisiaj już nie jest. To niby nic takiego, ale tam było wszystko, do czego byłam przywiązana. Ten listopad nie będzie tak cudowny jak poprzedni, no cóż. Tak to jest.