tak naprawdę, to tyle myśli kotłuje się w mojej głowie, że nie wiem jak to wszystko ogarnąć, zrozumieć. mam ochotę pisać, pisać i pisać, ale moje zdania są jeszcze bardziej nieskładne niż zazwyczaj. co chwilę zaczynam, ale kończę na dodaniu paru obrazków i piosenki.
chciałabym być taka ułożona, jak kiedyś. teraz robię wszystko od dupy strony, nieskładnie, albo w ogóle nie robię, bo nie widzę w tym sensu. nigdy nie powiedziałabym, że tak bardzo nie będę potrafiła zrozumieć, co się wokół mnie dzieje. próbuję sobie to wszystko poukładać w głowie, naprawdę. ale po kolejnej nieudanej próbie-rezygnuję. i tak zostaję ze stertą nieuporządkowanych myśli, marząc o wyjeździe i zaszyciu się w jakiejś dalekiej krainie z dala od wszystkiego i wszystkich. wyciszenia potrzebuję, możliwości totalnego nicnierobienia. tak, wiem, teraz też nic nie robię. tyle że teraz mam wyrzuty sumienia w związku z tym i dokładam sobie jeszcze więcej bałaganu do tej pełnej głowy.
poza tym, cholernie potrzebuję czasu. żeby się przestawić.
szkoda, że to wszystko co się dzieje we mnie jest takie porąbane, mogło być w końcu tak cholernie idealnie.
ale i tak... jakoś tak cieplej mi, mimo zamarzania.
wódko ma wódko ma wódko ma, kto bez ciebie sobie w życiu radę da? jesteś miła, chociaż żrąca, ale czysta i pachnąca, ja bez ciebie nie potrafię dłużej żyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyć :D
OdpowiedzUsuń