piątek, 30 września 2011




nie rozumiem tego ściśniętego żołądka, tych snów, tych dziwnych schiz, które prześladują mnie od trzech dni. tracę zmysły. piękny eufemizm od bycia chorym psychicznie. doszukuję się czegoś, czego nie ma, zachwycam się największą pierdołą, jaką można..  pani na polskim pięknie powiedziała, że 'jako ludzie prawie dorośli...'. tak więc jako człowiek prawie dorosły zachowuję się jak przedszkolak upierający się przy jednej zabawce i męczący wszystkich w koło jęczeniem o nią.
jestem sobą zachwycona.
koniec. jest piątek. ciuchy kupione, berger king zaliczony (<3) a teraz siedzimy, nie robimy nic.

czwartek, 29 września 2011





but all the boys just run
she never has a fun

oh yeah, but Sarah
she don't care, 
she keeps looking
cause she's hoping for
LOVE, LOVE, LOVE
it could be a wonderful thing
like love
it make you crazy

środa, 28 września 2011










nie będę wymagać od innych, żeby mnie podnieśli. wiem, że strasznie dużo myśli pałęta się w mojej głowie i że tak musi być. poddaję się tym myślom, niech mnie niosą, niech wyznaczają inny tok działań każdego dnia. bo nie każdy musi być tak cholernie przewidywalny. miałam dość długo nadzieję, że ta rutyna przejdzie, ale...chyba mnie dobiła.
jednak tym razem, sama się podniosę.

wtorek, 27 września 2011





You wish you could find something warm
'Cause you're shivering cold

poniedziałek, 26 września 2011




czasem trzeba sobie poprzeklinać, żeby chociaż na chwilę ulżyło. ale chyba nie działa.
kurwa.

niedziela, 25 września 2011











żeby jeszcze wszędzie nie chodziły zakochane pary, wszystko byłoby cudownie.
dziękuję za ten dzień<3

sobota, 24 września 2011





dzisiejszy dzień właściwie mógł się nie wydarzyć. żałuję tego, co się wydarzyło. nie tego, co powiedziałam, choć powiedziałam o wiele za dużo. tylko tego, że to wszystko miało miejsce. jak w chorym filmie. całe to wybieganie na klatkę, te wrzaski, moje dziwne myśli.
a mogłoby być tak piękne, przecież jedna ściana w kuchni jest zrobiona a już zaraz znikną nieśmiertelne skwarki..

piątek, 23 września 2011








I feel real passionate
you feel the sun comes down
I'll make it shine, yeah
you crazy world, crazy world yeah









weekend pod znakiem.. niczego. nie chce mi się już nawet zrobić czegoś z sobą. jesień przyszła i od razu zaczęła mieć nade mną kontrolę. kawa i donut poprawiają mi humor, zawitają więc do mojego menu na dłużej, ale czekam na więcej przyjemnych rzeczy, które obronią mnie przed tą jesienną zaniżką. 
czekam, czekam, czekam.
na te moje... marzenie senne.

czwartek, 22 września 2011


but do you feel alone,
all by yourself?
or do you need something more ?
do you feel alone?
and do you feel scared?
or do you need something more
than this?

środa, 21 września 2011

w głośnikach Duke Ellington&John Coltrane - In a sentimental mood. wzięło mnie na jazz. i na sentymenty. dziwnie tak, bo w sumie..nie jest mi źle w tym momencie, w tym momencie ogólnie. a sentymenty przychodzą zawsze, kiedy nie jest w porządku. a przecież cały miniony dzień nie był zły. mogę być jedynie zła na siebie, bo nie umiem czegoś zrobić, a bardzo bym chciała. i wiem, ze ciężko pojąć mój problem, sama go nie umiem zrozumieć. ale postaram się. postaram się, bo mi zależy. wiem, że mogę stracić szansę.. zawsze warto się przemóc, może w końcu się opłaci.
(szczerze, tak często chciałabym być kimś innym, chociaż na jakiś czas. żeby zobaczyć, jak to jest. może patrząc na siebie z daleka, w końcu bardziej bym się doceniła?)
nawet w końcu upragniony remont się zaczął.
ale... dlaczego słucham 'in a sentimental mood'?











:)

wtorek, 20 września 2011

wszystko super fajnie, ale mogłoby się coś ruszyć jednak.















niedziela, 18 września 2011



najpiękniejszy cover, zakochałam się na amen.
i wanna take you away, let's escape into the music





urodziny były przecudowne. dziękuję za ten czas, za śmiech, za szampany, dzikie tańce, prezenty i wszystko, wszystko! potrzebowałam takiego czegoś, takiego momentu wytchnienia, zapomnienia i tego poczucia bycia jednak ważną dla kogoś, czego mi tak brakowało. poza tym.. te wszystkie prezenty pokazują jak dobrze mnie znacie i bardzo, bardzo, bardzo mi z tym dobrze. a czekolada jest przepyszna.
kocham Was.

piątek, 16 września 2011


mozil, kawa, glamour, pieguski i frugo od mojej najlepszej na świecie.
niestety, znowu ktoś z bardzo bliskiej osoby, stał się kompletnym obcym i znowu musimy pozbyć się z życia kogoś, na kim nam zależało. no niech będzie, skoro tak chce.
mam to, co mam i jest mi z tym dobrze.
tak, właśnie to się liczy.




środa, 14 września 2011

Kawa, ciastka i bajki Disneya, oto mój idealny plan na dziś.





Let's dance little stranger
Show me secret sins
Love can be like bondage
Seduce me once again

Burning like an angel
Who has heaven in reprieve
Burning like the voodoo man
With devils on his sleeve

Won't you dance with me
In my world of fantasy
Won't you dance with me
Ritual fertility

Like an apparition
You don't seem real at all
Like a premonition
Of curses on my soul

The way I want to love you
Well it could be against the law
I've seen you in a thousand minds
You've made the angels fall

Won't you dance with me 

wtorek, 13 września 2011

make me dream of you






I never dreamed to have meet somebody like you








lubię czuć się przez chwilę taka mądra, mieć przez chwilę zawyżone zdanie o sobie. to tylko chwila, więc chyba mi wolno.
a teraz naleśniki z bitą śmietaną, o tak..