piątek, 2 lipca 2010

Witaj, LO VI, klaso psychologiczna!

Nie powiem, jest w porządku.
Nastawiłam się na LOII, ale przecież zdawałam sobie (minimalnie) sprawę, że szans na dostanie się tam, nie mam żadnych. Teraz jest mi dziwnie, ale zawsze tak jest. Ech, tyyyle razy mówiłam sobie "Asia, nigdy, przenigdy się nie nastawiaj. Chcesz rozśmieszyć Boga, powiedz mu o swoich planach. Nie pamiętasz?". Ale to nie działa, ni cholery. Teraz mam za swoje.
Cieszę się, że G się tam dostała. Zasługuje na to. Ciekawa jestem, co z M, czy ma powody do radości. Pewnie tak. Będąc taką osobą, jak ona, zazwyczaj dostaje się to, czego się chce.
W sumie, nawet lepiej, że się tam nie dostałam. Myśląc o LOII, mimowolnie się spinałam. Renoma. Inteligencja. To nie dla mnie ;] A tak, spokojnie, będę sobie codziennie popylać pod górkę (kondycja mi się poprawi...), nauczę się biologii tak, jak się jej powinno nauczyć i będzie w porządku. Poznam nowych ludzi... a z tego, co słyszałam, chodzą tam tylko "zajebiści ludzie". ;) Będę tęsknić za moją grupką (a z nikim nie będę się widywać w szkole...), ale przecież nie będziemy mieszkać mile od siebie i będziemy się spotykać.
Ja już za nimi w cholerę tęsknię.

Dzisiaj o 19 - zdjęcie górnego łuku.

Jutro przyjeżdża moja najukochańsza i w końcu razem trochę pobędziemy. Już zapowiada się niezła wyżerka czekoladowa, dobra na stres i zły humor.

Wakacje czas zacząć pełną parą!




Ozzy Osbourne - Let me hear you scream

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz