Wiąże mi się z Nimi tyle cudownych wspomnień. (Niestety, również z m i t). Nasze nocki, rozmowy, wygłupy, śpiewanie na głos, układy na WF, obgadywanie, pierwsze 'demoralizatorstwo', Castellari, szczere rozmowy na gg, kolonie (obóz!), milardy zdjeć, sesje i tysiące innych rzeczy, które zdarzyły się w ciągu tych 3 lat i zapadną mi na długo w pamięci. Co do tych dwóch osób, muszę dodać "niestety zapadną mi na długo w pamięci".
Ostatnio niestety musiałam się przekonać, że nie byłam ważną osobą w ich życiu, a na nich osobiście mi cholernie zależało. Postąpiły jak dzieci, oskarżając mnie o fałszywość po jednym razie, jednej sytuacji, która im nie pasowała. Sprawiły, że na chwilę przestałam wierzyć w przyjaźń. Zaufałam im. Naprawdę uważałam je za przyjaciółki. Jednak przestałam po tym, gdy sprawiły, że poczułam się jak szmata do podłogi. Okropna. Jak się zabrudzi, szybko można wyrzucić do kosza i zamienić na nową. Czystą. Po wczorajszej rozmowie..na chwilę przeszła mi chęć do życia. Przestraszyłam się tego. Te słowa tak na mnie zadziałały. Jak okropny, zimny, nieprzyjemny prysznic. Wcale nie orzeźwiający. Ja za tą swoją wściekłością, nadal miałam sentyment do niej.
Naprawdę mi na niej zależało. Miałam nadzieję, że polepszą się nasze stosunki. Przeliczyłam się, oj, jak bardzo.
Okazało się, że chciałaby, żeby to wszystko stało się wcześniej. Wyszło na to, że żałuje każdej naszej rozmowy, każdej naszej minuty spędzonej razem. Ja..nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Najpierw ogarnął mnie szok i niezrozumienie...Później wpadłam w lekką histerię, niestety. A teraz jest we mnie wściekłość. Jeszcze większa niż wcześniej. Najchętniej wymazałabym sobie z pamięci ją i wszystko co z nią związane, bo o czymkolwiek nie pomyślę, chce mi się płakać. Że tak okropnie się to skończyło i że tak mnie potraktowała. Mam ochotę pojechać do jej pieprzonego kołobrzegu i sprać jej twarz. Chcę, żeby przeze mnie się popłakała. Wiem, jestem okropna. Ale ja tylko chcę odpłacić pięknym za nadobne. To naprawdę straszne, że patrząc na nią, nie widzę dawnej najlepszej kumpeli, tylko zimną, fałszywą sukę. Pieprzona osobowość roku. Nie zasłużyła na to miano. Nigdy nic nie robiła, NIGDY. Ja doskonale wiem, komu się należało to wyróżnienie. I to nie tylko ze względu na to, że jest ten ktoś jest dla mnie ważny, ale dlatego, że to TenKtoś zawsze ze wszystkim latał, zawsze wywiązywał się ze wszystkiego i jeszcze TegoKtosia większość nauczycieli lubiła. Oczywiście, wyszło szydło z worka i słabość ś. do blondynek "z dużymi oczami". Bullshit.
Mimo wszystko będę tęsknić za tą dziwna i beznadziejną szkołą. Nawet za panią A. Szczególnie po jej końcowej rozmowie z nami. Bądź co bądź, dzięki niej uczyłam się historii i nawet ją polubiłam.
Najbardziej będę tęsknić za naszym WAG+Mateo. W tym własnie składzie. Przy nich mogłam być sobą, chociaż czasem było mi za siebie wstyd. Z nimi się najbardziej zżyłam i na nich mi najbardziej zależy.. I zależeć będzie. Ich najbardziej kocham, no... Chyba nawet z wzajemnością.
Nie rycz już, Tygrysie, nie rycz... ciesz się wakacjami w końcu, ciesz.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz