Przeboleję to, że mam tę piątkę bo przecież płakać nie będę. Ale po pierwsze: pani mi szóstkę już obiecała i zachowała się CHOLERNIE niesprawiedliwie, wstawiając mi ocenę niżej. I uważając że kłamię. I nie pozwalając mi poprawić. To boli. A po drugie zachowała się jeszcze bardziej niesprawiedliwie, wstawiając szóstkę swojej kochanej pupilce, którą naprowadziła na trop i pomagała jej. Żesz cholera jasna, naprowadziła mnie i już wiedziałam o co chodzi, ale nie, oczywiście "przykro mi ale będzie pięć".
Jak się poczułam? Jak idiotka. Jak zero. Totalne.
A kłócić się nie chciałam, bo przewrażliwiona pani A. jeszcze obniżyłaby mi ocenę.
Na dodatek mam przed sobą poważną rozmowę, która nastroju mi nie poprawia.
Samoocena sięgnęła pod samo dno.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz