Zasłuchana w Katie Melua, Harelu i innych Eurowizyjnych artystach, próbuję się uczyć. Ale moje myśli odpływają daleko, daleko...
Może nie aż tak, bo mieszkasz tylko parę ulic dalej.
Wiesz, ja nadal się boję. Ta cała sytuacja jest piękna, ale bardzo niedoskonała. My jesteśmy niedoskonali. Razem i osobno. Jestem dzieciakiem przy Tobie, jeżeli popatrzymy na wiek. Patrząc na zachowanie, mógłbyś być ode mnie tylko o rok starszy.
Nie wiem, czy chcę się w to pakować. To tak cholernie dziwne! Jeszcze miesiąc temu oddałabym wszystko, żeby to się działo. Myślałam o Tobie przez cały cholerny rok, zastanawiając się co możesz robić, co ja zrobię jak Cię zobaczę... A teraz? Nie jestem pewna, wycofuję się. Boję się. Może nie samych nowych doświadczeń, co bardziej konsekwencji.
Dodatkowo, jak myślałam o Tobie przez ten cały czas, wyrobiłam sobie w głowie Twój idealny obraz. Teraz poznaję Cię naprawdę. I tyle rzeczy mi nie pasuje..tyle chciałabym zmienić.. A przecież tak nie można! Nie można dopasowywać człowieka do ideału wyłącznie dla własnego komfortu. I czystego sumienia. (Chociaż...dobrze by było wiedzieć, czy warto było poświęcać 3/4 własnego mózgu dla jakiejś osoby. Nie powinno to być jednak priorytetem, prawda?)
Teraz dochodzi jeden problem, z którym już zupełnie nie chcę mieć nic wspólnego..
Nie tak to powinno wyglądać. Powinnam wyć wielkimi łzami szczęścia, chodzić jak zaczarowana, każdą minutę poświęcać Tobie.
Dobijają mnie moje własne spełnione marzenia!
Żesz fucking shit!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz