czwartek, 27 maja 2010

Oglądam Eurowizję, smsuję sobie z Nim, piję niezdrowy, pyszny barszczyk z torebki i myślę. Żałuję? Przeszkadza mi to? Nie. To już sama końcówka, sama meta. Poza tym, nie zrobiłam nic złego i nie mam powodu do smutku, tym bardziej nie mam powodu do przeprosin. Bo niby za co?
Wycieczka mimo spiny podobała mi się bardzo :) Demoralizacje, śmiechy, śpiewanie, głupie teksty... Tego mi było trzeba.




























Potykam się co krok
Czasami gubię sens
Lecz idę drogą swą, wiem dobrze gdzie to jest

1 komentarz: