czwartek, 29 października 2009

lazy

jest taki czas, że człowiekowi się nic nie chce. ma tyle do zrobienia, ale po prostu dopada go cholerny leń i olewa wszystko, zupełnie. podświadomie okropnie się denerwuje, ale woli spać bądź siedzieć na tyłeczku przed komputerem (zło wcielone) z kubkiem gorącej kawy, ewentualnie herbaty. i rozmawiać, myśleć, rozpaczać nad sobą i swoim losem. oraz charakterem. idiotycznie, taak. jednakże po dłuższym czasie starania się być idealnym, po prostu się ma dosyć. bo się widzi że idealnym zostać nie można. albo po prostu się nie udaje nawet w tym dążeniu. bo ktoś będzie lepszy, ładniejszy, zdolniejszy, BARDZIEJ ZDYSCYPLINOWANY... i wychodzi dupka. duża, blada. nie ma się już ochoty starać. bo i tak nikt nie zauważy szarej jednostki mało zdolnej, mało ładnej, mało mądrej. jednostka się zamyka i czeka na łut szczęścia. i rozpacza.
chociaż przez chwilę, co? mogę pobyć nieidealna? smutna? bez sztucznego usmiechu? proszę, to udawanie to strasznie męczące jest.

popracuję nad sobą, I promise. to tylko chwilka słabości przed komputerem z kubkiem gorącej kawy w dłoni.



Jason Mraz-Bella Luna

1 komentarz: