niedziela, 11 listopada 2012


Doskonałość tej piosenki niszczy wszystkie emocje, które dzisiaj się we mnie nagromadziły przez półtoragodzinną rozmowę z kimś, z kim nie da się rozmawiać. Mówienie do ściany przez tyle czasu jest wyczerpujące. Tym razem wiem, że ten kontakt jest zerwany na zawsze. Po takich słowach i takim jadzie sączonym bez przerwy, nie da się wrócić do czegoś, co było kiedyś. Ten ból, który we mnie siedzi nie zniknie szybko. A bólu jest od cholery. Muszę się trzymać, mimo tego, jak bardzo tak bliski mi kiedyś człowiek mnie skrzywdził. 
Mam nadzieję, że nigdy nie będę taka jak on.

czwartek, 8 listopada 2012

something on the way you move 
makes me feel like I can't live without you 

Słucham szalone półtorej minuty piosenki w kółko.
I pierwszy raz od dawna zrobiłam to, co miałam zrobić. Widać dobrze na mnie wpływa.

wtorek, 6 listopada 2012


Chociaż jedna rzecz odzyskana, w pewnym sensie. Rest your head now little girl...
Nastał czas jarania się Mumfordami w marcu, ja tam po prostu muszę być. Szkoda, że na razie nie chce mi się kompletnie NIC, a skoro tak, to mam marne szanse. Ale w końcu się zabiorę.

piątek, 2 listopada 2012

Nie uważam, że mam jesienną depresję. Nie jestem kompletnie przybita. Tylko... nic mi się nie chce. Oglądam Sex and the City, przed czym zawsze się broniłam i wypijam hektolitry kawy i herbaty. Myślę. Jak zwykle nie na te tematy, jakie powinnam. Myślę o tym co widziałam i tym, co się ze mną działo cały przedwczorajszy dzień. Był on jedną wielką porażką, tak wielką że nawet nie chce mi się robić bilansu, bo jest tego za dużo. Tak się zastanawiam, czy to wszystko nie jest uzależnione od tego, co zobaczyłam i co poczułam po raz pierwszy w życiu, tego, o czym chciałam zapomnieć za pomocą procentów i wieczoru z Lordami. I dochodzę do wniosku, że i owszem.
Cały czas jestem w tym samym punkcie. I nadal nie wiem jak się z niego wydostać.

czwartek, 1 listopada 2012







Wczoraj, mimo różnych dziwnych momentów, było prawie idealnie!
Ale dzisiaj już nie jest. To niby nic takiego, ale tam było wszystko, do czego byłam przywiązana. Ten listopad nie będzie tak cudowny jak poprzedni, no cóż. Tak to jest.