balansowanie między skrajnym samouwielbieniem i absolutnym brakiem poczucia własnej wartości, na dodatek brak skupienia (chooociaż z powodów jak najbardziej pozytywnych) skutkuje niestety pustką w głowie i generalnym nieogarnięciem.
takie moje filozoficzne spostrzeżenie na wieczór. dobranoc.
czwartek, 3 listopada 2011
gravity, stay the hell away from me
czy może wspominałam jak bardzo kocham jak boli mnie brzuch od śmiechu? i od usiłowania zatrzymania niekontrolowanego uśmiechu w środku lekcji?
sama nie wiem o czym mówię, ani o czym myślę. to znaczy wiem. ale nie ma to najmniejszego sensu.
wtorek, 1 listopada 2011
Dorrrr, my love<3
poczekamy, zobaczymy. ale...hmm :) no, fajnie mi teraz.