wtorek, 25 października 2011





dobrze czasem pogrzebać w starszych zdjęciach, bo wcześniej mogło się naprawdę udane przegapić.. a szkoda by było.
potrzebuję nowości.

nie tylko w zdjęciach.

piątek, 21 października 2011

dzisiejszy dzień należał do 'tych lepszych', chociaż jeden szczegół pozostawił jakiś taki cholernie nieprzyjemny niesmak. 
dlaczego, no dlaczego za każdym razem, jak jedno się poprawia, drugie się musi o dno rozbić?
strasznie to męczące.




wtorek, 18 października 2011





i obym mogła mieć tę sesje dla siebie.

chętnie bym jeszcze została w domu i pochłonęła kolejny serial w całości. ale trzeba się w końcu ruszyć, niestety.

podsumowując ostatni czas...było dziwnie. aż nadto. ale teraz spokojnie wyjdę z domu, odetchnę tym przeszywająco zimnym powietrzem i uśmiechnę się sama do siebie, bo naprawdę dałam temu wszystkiemu radę.



sobota, 15 października 2011




dzień filmowy. co prawda samotny, ale nawet miło tak. na razie próbuję sobie przypomnieć wszystkie komedie romantyczne, jakie lubię a na wieczór zostawiłam sobie 'Angielskiego Pacjenta', w końcu go obejrzę całego.
i znowu zjadam każde pudełko ciastek, jakie zobaczę. niedobrze.

czwartek, 13 października 2011

uwielbiam chorować w najbardziej niedpowiednim momencie, zawsze wszystkie plany diabli biorą a do tego znów będę musiala zaliczac w szkole 1000 rzeczy. cudownie.
ale za to mogę nadrobić zaległości w serialach/filmach/muzyce i spać kiedy tylko mi się chce. i dostaję obiadek do łóżka, o taak.


no i jakoś tak lepiej ze świadomością, że ma się gdzie wrócić.