piątek, 4 lutego 2011

+ siedzę, myślę, siedzę, nie wiem co ze sobą robić, włączam misfitsy po raz 500 i oglądam, oglądam, oglądam...ale zaraz znowu myślę, więc do kogoś piszę, ktoś mnie olewa, dziołchy zajęte sobą to im przeszkadzać nie będę. słucham muzyki, próbuję coś ze sobą zrobić, najchętniej wyszłabym na dwór, ale przecież minął już miesiąc i nie zmarnuję tego. 21:21, ktoś o mnie myśli? chyba wątpię.

Jason, ratuj.
 



Her morning elegance she wears
The sound of water makes her dream
Awoken by a cloud of steam 





-I freaking hate you sometimes.
-Get into queue, sunshine. I hate me all the time.

czwartek, 3 lutego 2011

who's that chick?






Natchnione zdjęcia, takie lubię najbardziej a jeszcze bardziej lubię takie dni, w których w sumie nic nie robię, a jeszcze dostaję za to nagrodę. Zepsuta dziewczyna. Szukam ubrań na pozostałość tej zimy i na wiosnę, chodzi mi po głowie miliard zestawów, ale nie mogę ich spełnić bo NIE MAM Z CZEGO. Torby też chcę. Przecież mówię, że jestem zepsuta, tak?
Nadchodzący tydzień mnie przeraża, ale najwyżej zrobię z siebie idiotkę, żadna nowość.


Feels so good being bad
There's no way I'm turning back

środa, 2 lutego 2011

Dni wydają mi się przerażająco długie, chociaż tak naprawdę nie nadążam za nimi, patrzę na daty w pamiętniku, przed chwilą był 10 stycznia, to przecież było przed chwilą. Na stole leży nowe Elle, na marzec, nigdy nie zrozumiem dlaczego gazety wydaje się z miesięcznym wyprzedzeniem, ale co ja tam wiem przecież. Trochę tylko wiem, ale w sumie stwierdziłam, że w ogóle nie znam świata i życia, choć tak często mi się wydaje, że pozjadałam wszystkie rozumy. Nie tylko ja tak mam, więc tym się najmniej przejmuję. Przejmuję się innymi rzeczami, jak zwykle bez sensu, jak zwykle za bardzo, paruję już. I kupcie mi brązową torbę, proszę, bo mi się dzisiaj śniła.





 
it's an addiction such an eruption

wtorek, 1 lutego 2011


Znowu patrzę na zeszyty i odwracam wzrok. Ale trzeba ruszyć tyłek, chociaż tak strasznie się nie chce, bo się będzie później pluć w brodę. No to do roboty.