it's an addiction such an eruption
środa, 2 lutego 2011
Dni wydają mi się przerażająco długie, chociaż tak naprawdę nie nadążam za nimi, patrzę na daty w pamiętniku, przed chwilą był 10 stycznia, to przecież było przed chwilą. Na stole leży nowe Elle, na marzec, nigdy nie zrozumiem dlaczego gazety wydaje się z miesięcznym wyprzedzeniem, ale co ja tam wiem przecież. Trochę tylko wiem, ale w sumie stwierdziłam, że w ogóle nie znam świata i życia, choć tak często mi się wydaje, że pozjadałam wszystkie rozumy. Nie tylko ja tak mam, więc tym się najmniej przejmuję. Przejmuję się innymi rzeczami, jak zwykle bez sensu, jak zwykle za bardzo, paruję już. I kupcie mi brązową torbę, proszę, bo mi się dzisiaj śniła.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz