sobota, 31 maja 2014

Wszystko mnie boli. Od pracy, i to nawet nie takiej, która jest pracą typowo fizyczną. Trzeba jednak dużo stać, biegać, siłować się, myśleć. Myślenie nie do końca mi wychodzi, chociaż staram się jak mogę. Może w końcu wejdzie to w krew? 
Ból, który teraz odczuwam, mimo wszystko jest jakiś taki... pozytywny. Dawno nie używałam tego słowa. Dawno też niczego tak nie postrzegałam. Czuję, że kolejne zajęcie w moim życiu, którego się podjęłam, pomaga odbudować we mnie to wszystko, co niedawno straciłam. Pomaga oderwać się od niepotrzebnych myśli, budować na nowo zaufanie i wiarę w samą siebie. Nie siedzę już cały dzień w mieszkaniu, które samo w sobie mnie zawsze trochę przygnębiało, ale robię COŚ. Coś innego, wywołującego we mnie całkiem pozytywne odczucia. Mam styczność z ciekawymi ludźmi, na których zdążyłam się na jakiś czas zamknąć. Dostaję interesujące komplementy, dotyczące np. poziomu posługiwania się językiem obcym, co w tym momencie jest dla mnie podwójne ważne. Uczę się też nowych rzeczy, które mogą mi się jeszcze przydać.
Czuję, że  ten psychiczny, którego niedawno było we mnie tak dużo, powoli jest zagłuszany przez ból fizyczny.
Niech więc boli ta ręka, noga, mózg. 
Pozwalam.

niedziela, 25 maja 2014

Nie wiedziałam, że efekt jojo dotyczy smutku.
A jednak.

wtorek, 13 maja 2014


Now and then I think of all the times you screwed me over 
But had me believing it was always something that I'd done 
But I don't want to live that way 
Reading into every word you say 



kiedy ja się wreszcie nauczę...?

sobota, 3 maja 2014


Nie wytrzymuję tempa,
wszystko, kurwa, skręca


Z jednej strony chcę już jechać, bo dom, Szczecin, działka... a z każdej innej wolałabym zostać tutaj i nie musieć pisać czegoś, o czym nie mam zielonego pojęcia. Dziwi mnie to, jak w tamtym roku czułam się dziwnie spokojnie, chociaż jakoś specjalnie dużo akurat nad tym nie siedziałam i miałam jeszcze inne rzeczy, o które mogłabym się martwić a teraz panikuję jak nigdy.

czwartek, 1 maja 2014