takie dni to coś co lubię najbardziej. słońce bez umiaru, zimne morze, mrożona kawa i międzyzdrojskie gofry.
sobota, 28 lipca 2012
piątek, 27 lipca 2012
wtorek, 24 lipca 2012
niedziela, 22 lipca 2012
sobota, 21 lipca 2012
to jeden z tych momentów w których wszystko jest nie tak jak trzeba i mimo moich najlepszych chęci i pozytywnego nastawienia, nie chce mi sie dalej starać. brak efektów nijak nie wpływa na mnie motywujaco. niech to słońce juz będzie na stałe, a nie co chwilę się chowa. będę mogła wtedy uciec na działke z zapasem książek, muzyki i olejku do opalania. proszę.
piątek, 20 lipca 2012
środa, 11 lipca 2012
jestem w domu trzeci dzień i już zaczęły się wojny. nie lubię wojen. ale nie lubię też niesprawiedliwości, więc nie będę na wszystko reagować ze spokojem i posłuszeństwem. uciekłabym gdzieś-ale gdzie? nie mam pieniędzy, pogody też nie ma.. chyba na razie pozostaje mi zwinąć się na łóżku, włączyć sobie dobrą muzykę i udawać że mnie tu nie ma.
love, love, love til you got enough,
dance, dance, dance, if you got no love around you
dance, dance, dance, if you got no love around you
poniedziałek, 9 lipca 2012
to był najlepszy start w wakacje jaki mógł być. te wszystkie teksty, biegi przez tłumy, ci wszyscy ludzie i rozmowy z nimi, zwłaszcza z anglikami..no, magia.
po prostu.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)










