sobota, 30 czerwca 2012


tak bardzo prawdziwe, że aż boli.

czwartek, 28 czerwca 2012

to cudowne że czas tak szybko ucieka, bo od jutra przez całe dwa miesiące nie będę musiała wchodzić w znienawidzone mury psychiatryka nr 6. to takie cudowne. z drugiej strony będzie przerwa od widoku pewnej twarzy, o której w sumie bardzo lubię śnić. bardzo bardzo. trochę mnie przeraża częstotliwość tych snów, ale zaczęłam przywykać. i teraz odwyk, szkoda.

postanowienia są głupie, bo zazwyczaj się ich zupełnie nie trzyma. dlatego w następnym roku PRZYRZEKAM, że nie oleję szkoły. nigdy więcej takiego cholernego stresu.

PIĘĆ DNI<3


lonely
I need somebody to hold me

poniedziałek, 25 czerwca 2012


zakochałam się znów w piosence. generalnie w Alexie i całej jego twórczości.
i znowu nic na jutro nie zrobiłam..ale mówi się trudno. relax my beloved...

sobota, 23 czerwca 2012

ucieklabym przed swoimi myślami i tym szaleństwem. tylko gdzie?

czwartek, 21 czerwca 2012


nie taki początek lata, o jakim bym marzyła. zero słońca, zero chęci, zero wewnętrznego spokoju i ciepła, za dużo stresu, wrzasków i złośliwości.
ale..jeszcze tylko 13 dni! <3 tak bardzo pragnę zostawić wszystko za sobą.




środa, 13 czerwca 2012

"z nagła wspomnienia tego wieczora, (...) buchnęły jej do mózgu i zatopiły ją całą w ogniu, i obwinęły
jej duszę z taką mocą, a tak wyraziście w niej odżyły, że rady sobie dać nie mogła"

wtorek, 12 czerwca 2012

tak bardzo forever alone, tak bardzo mecz, tak bardzo przeciążenie i tak bardzo kostki. najbardziej to pierwsze.

i want it so bad, i'd give everything i have to please you

niestety.

poniedziałek, 11 czerwca 2012

nie powiem, żebym nie lubiła tego mojego nastroju. ale jaki ma on sens, gdy ci którzy powinni być jedynymi zainteresowanymi, mają to gdzieś?
a, nozeszjapierdole, nie mieli.

+ cierpię na kompletny brak kasy, a właśnie teraz najbardziej by mi się przydała.

piątek, 8 czerwca 2012







\












koko koko euro spoko ale american party jeszcze bardziej <3

środa, 6 czerwca 2012




she said 'I want you'


nawet trzy dni w tej dziurze potrafią wyniszczyć. szczególnie trzeci dzień, którego bilans wygląda cudownie: kawa na spodniach, rozwalenie jedynego piszącego długopisu, chęć zabicia kochanej pani profesor K., nieukładająca się grzywka po samodzielnym jej ścięciu oraz siwy włos.
dobrze, że dzisiaj będzie party. wcale nie musi być hard.

poniedziałek, 4 czerwca 2012



if I drop a light on you, will you go home with me?

miło by było, gdyby mi się cokolwiek chciało zrobić wokół siebie. wszystko leży, a ja słucham po raz setny jednej piosenki. wspaniale.