moment prawdy: we własnym domu czuję się jak obcy człowiek. chociaż może obcy lepiej by się w nim czuł niż ja. na własne nieszczęście, jestem tu uziemiona przez chorobę która nie chce odejść. przez nią też nie mogę teraz utopić swoich myśli w wielkiej szklance, razem z dziewczynami, za którymi nawiasem mówiąc już się nieziemsko stęskniłam. chciałabym już wytanczyć to wszystko, wyrzucić z siebie. ale nie. muszę się z tym bić sama, patrząc, jak bardzo pewna osoba mną gardzi i jak uwielbia to okazywać.
dobrze, że istnieją chociaż chwilowe momenty słodkiej ucieczki. na razie jak widać tyko tym mogę się ratować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz