Zostało mi jednak tylko czekanie. I coraz większe nerwy. Niestety, poruszyłam drażliwy temat i w domu już nie mam co liczyć na spokój. Nerwy, nerwy, nerwy. Z idiotycznych powodów, jak zwykle. Znowu trzaskamy drzwiami, nie odzywamy się do siebie i siedzimy w innych pomieszczeniach. Ja słucham mocnej muzyki, a mimo to chce mi się płakać. Bo jak zwykle wszystko jest moją winą, ja wszystko robię źle.
Dzisiaj mam ochotę wyjechać stąd jak najdalej, chcę być sama, chcę mieszkać i żyć sama. Urządzić życie po swojemu.
Nawarstwiło mi się. Mam dosyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz