Motyle już tak mi w tym żołądku latają, że niedługo spróbują się uwolnić. Mimo tych wszystkich dziwnych moich uczuć, czuję się jakoś.. dobrze, miło, komfortowo? Boję się, bardzo wielu rzeczy, chociaż po wczoraj jakoś mniej. Przeważa te milsze uczucie. Co do Niego, co do całej sytuacji.
Szczerze. Pierwszy raz coś takiego się dzieje w moim życiu i pojęcia nie mam jak sobie z tym dam radę sama. Po pierwsze nie chcę stracić głowy, tego boję się najbardziej. Nie chcę poświęcić wszystkiego. Nie chcę olać rodziny, domu, przyjaciół, szkoły...Coś mi się widzi, że to się i tak nie stanie, ale po prostu się boję. To zupełna nowość. I to jeszcze .. jakby to powiedzieć, niespotykana. Czytasz książki, myślisz że wiesz wszystko, że każda historia miłosna jest ci znana, a tu nagle przychodzi człowiek, sru i po tobie. Nie wiesz, czy się chować, czy co robić? Bo ja nie mogę normalnie, jak w tych wszystkich opowieściach. "Poznali się chodząc razem do klasy/na wyjeździe/wymyśl coś podobnego, pogadali, pochodzili, zakochali się na amen". Nie, ja muszę "Zobaczyła go w kawiarni, on ją, potem jego już nie było, ona rok czekała, nagle się pojawił, okazał się starszy o parę lat, ale co tam, oboje wpadli po uszy, od razu i nagle".
Na razie jestem obsypywana komplementami. No tu narzekać nie będę bo to po pierwsze urocze, po drugie okropnie miłe. Co prawda, trochę mi głupio. Bo jak to, JA? Taka szara mysz, zakompleksiona jak rzadko kto, udająca że wszystko ma pod kontrolą i nic jej nie straszne, a naprawdę srająca w gatki przy pierwszej lepszej okazji? Wow. Niesamowite.
Dobra, dam radę. Oczywiście.
W sercu mam mezalians
W rękach widnokręgi
We łbie pożar morza
I tylko ten jeden raz błagam Ciebie
Skok na cud
Czy zdołamy?
W rękach widnokręgi
We łbie pożar morza
I tylko ten jeden raz błagam Ciebie
Skok na cud
Czy zdołamy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz