niedziela, 14 lutego 2010



Lubię te zdjęcia.

Wczorajszy dzień minął pod znakiem siatkówki. TAK bardzo chciałam się znaleźć na tym meczu, że aż zaczęłam się zachowywać tak, jakbym tam była.. Mecz był cudowny i NIGDY na żadnym się tak nie uśmiałam. Nasi mężowie są gwoździami i debiutami. Różnica roku tylko.
A On jest cały czas w mojej głowie. I choćby nie wiem co, pojadę do tych cholernych Włoszech i go znajdę.

1 komentarz:

  1. taka...swojska atmosfera była.
    pojedziesz, znajdziesz i usidlisz.
    haha, ja ci to mówię!

    OdpowiedzUsuń