Lubię te zdjęcia.
Wczorajszy dzień minął pod znakiem siatkówki. TAK bardzo chciałam się znaleźć na tym meczu, że aż zaczęłam się zachowywać tak, jakbym tam była.. Mecz był cudowny i NIGDY na żadnym się tak nie uśmiałam. Nasi mężowie są gwoździami i debiutami. Różnica roku tylko.
A On jest cały czas w mojej głowie. I choćby nie wiem co, pojadę do tych cholernych Włoszech i go znajdę.
taka...swojska atmosfera była.
OdpowiedzUsuńpojedziesz, znajdziesz i usidlisz.
haha, ja ci to mówię!