środa, 26 lutego 2014
Za każdym razem jadąc do domu, a byłam w nim od wyjazdu do Krakowa aż 4 razy, staram się czerpać z pobytu jak najwięcej. Prowadzi to do tego, że zachłystuję się wszystkim, zmuszam się do tego, żeby nie przegapić żadnej sekundy... a i tak mija mi wszystko w zastraszającym tempie, nawet tydzień tam spędzony wydaje mi się jednym dniem a ja tak naprawdę nie odpoczywam tak, jak powinnam. Tym razem jednak było trochę inaczej. Oczywiście, wyjazd skończył się w mgnieniu oka, ale tym razem nie zmuszałam się do niczego. Żyłam "po prostu", cieszyłam się zwyczajnie - bez zmuszania się - ze zwykłych chwil, spotkań z przyjaciółmi, nawet powrotem do murów liceum. Wzruszałam się, rozmawiałam, w końcu spędziłam czas tylko z Mamą, śmiałam się tak, że bolały mnie policzki i brzuch... Cieszę się, że to mi się udało. Dzięki temu, mimo, że już siedząc w pociągu w drodze powrotnej zaczęłam czuć straszną tęsknotę, chciało mi się wracać do Krakowa. Nie czułam dziury w sercu, a nawet przeciwnie - poczułam, że jest wypełniona.
poniedziałek, 17 lutego 2014
Nie chcę zapeszyć, ale czuję, że ze mną trochę lepiej. Coś robię, coś zmieniam, odkrywam siebie na nowo. Naprawdę miło jest zobaczyć, że chociaż trochę jest się w czymś dobrym. Zapewne później parę razy zdarzy mi się w to zwątpić, ale na razie... jestem z siebie całkiem zadowolona.
Dobrze jest też wiedzieć, że ma się kogoś obok. Kogoś, kto mimo wszystko zawsze wierzy i po prostu jest. Może to ckliwe, ale... tak mi dobrze z tym wszystkim teraz.
Dobrze jest też wiedzieć, że ma się kogoś obok. Kogoś, kto mimo wszystko zawsze wierzy i po prostu jest. Może to ckliwe, ale... tak mi dobrze z tym wszystkim teraz.
sobota, 4 stycznia 2014
2 weeks
Piękne dwa tygodnie w domu. Z dala od niepotrzebnych myśli, od tego wszystkiego, czego już w życiu nie chcę... i w końcu kamień spadł mi z serca. Jak będzie dalej? Zobaczę, ale na razie nabrałam siły, żeby zrobić COKOLWIEK.
piątek, 20 grudnia 2013
wtorek, 10 grudnia 2013
Dawno nie czułam się taka... osamotniona. Chociaż przecież wcale nie jestem.
Dodatkowo nic mi się nie chce i chociaż wiem, że muszę wziąć się w garść w końcu, to nawet tego mi się odechciało. Na razie czuję się beznadziejnie i brakuje mi takiego poczucia, że mogę leżeć, nic nie robić bez wyrzutów sumienia i po prostu starać się wyleczyć. Wyleczyć pod każdym względem.
"I tak ludzie o niskiej samoocenie wyznaczają sobie mało ambitne cele."
Dodatkowo nic mi się nie chce i chociaż wiem, że muszę wziąć się w garść w końcu, to nawet tego mi się odechciało. Na razie czuję się beznadziejnie i brakuje mi takiego poczucia, że mogę leżeć, nic nie robić bez wyrzutów sumienia i po prostu starać się wyleczyć. Wyleczyć pod każdym względem.
"I tak ludzie o niskiej samoocenie wyznaczają sobie mało ambitne cele."
Subskrybuj:
Posty (Atom)






