piątek, 30 grudnia 2011

niezupełnie tak wyobrażałam sobie zakończenie tego roku, ale nie szkodzi. biorę, co dają. przynajmniej mogę nadrobić zaległości w odmóżdżaczach i wszystkich wyciskaczach łez, jakich tylko można. nadrabiam też dyskografie każdego, kto wydaje mi się interesujący. w międzyczasie robię bilans zysków i strat tego roku, który właściwie wychodzi całkiem pozytywnie. dużo się zmieniło wokół mnie i we mnie, nie wszystko na plus niestety. ale ostatni czas był wyjątkowo magiczny i oceniając mijający rok, tylko go będę brać pod uwagę.




środa, 28 grudnia 2011







święta zupełnie inne niż zwykle i baaardzo udane, co chyba widać. pomijając moje ogólne samopoczucie, bo przecież najlepiej jest być chorym w święta i w sylwestra. ale nie narzekam, jedynie żałuję że nie mogłam w pełni cieszyć się tą magią.



gdybym mógł
zostać tu
zasnąć w lesie twoich źrenic
i niczego bym nie zmienił już

piątek, 23 grudnia 2011



wesołych świąt.
jadę pęknąć od przejedzenia na Śląsk. jednak.

w moim przypadku nic nie można normalnie.


 

wtorek, 20 grudnia 2011

czasami tak strasznie chciałabym być kimś innym. robić w życiu coś innego. wcześnie odkryć swoją pasję i trzymać się jej choćby nie wiem co. mieć jakąkolwiek pasję. brakuje mi tego.
czasami tak bardzo chciałabym zmienić w sobie i dokoła siebie dosłownie wszystko, że to aż mnie zaczyna przerażać. po jakimś czasie to mija, ale zaraz znów wraca. bo włosy przestają mi się znowu układać. bo widzę kolejną parę zakochanych na ulicy, którzy świata poza sobą nie widzą. bo chcę znowu poczuć coś, co jeszcze niedawno unosiło mnie ponad całą tę szarą rzeczywistość i sprawiło, że płakałam tylko ze śmiechu. nie wiem, co to było, ale było cudowne.
pozostaje mi jednak pracować nad tym, co mam i czekać na kolejny łut szczęścia, bo kto wie...


keep making me laugh,
let's go get high

niedziela, 18 grudnia 2011

czuję się silniejsza.
zaczęłam czuć święta.
jednak nie wiem co ze sobą zrobić, bo ciągle moje sny wracają do jednego. zbyt często.
wszystko sprowadza się do jednego - potrzebuję przerwy.