sobota, 7 stycznia 2012




czasami to Cię aż nienawidzę za to, jaka jesteś piękna.
ale kocham za śpiew i naszą płytę <3 i za dzisiejszą naukę. owocna była bardzo.

wtorek, 3 stycznia 2012




it's a wrong kind of place to be thinking of you


mam już tak dosyć siedzenia w domu i myślenia ponad miarę. na tematy które powinny ulec wyczerpaniu. ale nie, sama sobie zrobiłam krzywdę, teraz samemu trzeba po raz kolejny się tego pozbyć z głowy. 
siedzenie stanowczo nie służy utrzymaniu bitch mode..

niedziela, 1 stycznia 2012

2012
kiedy odliczaliśmy wczoraj ostatnie sekundy, czułam się szczęśliwa.
tak jakby wszystko, co leżało mi na sercu, nagle zniknęło.
i czułam się niesamowicie.
ten rok będzie niesamowity, czuję to. czuję się wolna, wolna od zmartwień, chcę to w sobie zatrzymać. czuję się dziwnie pewna swojej przyszłości, a przynajmniej tego, co będę robić w tym roku.
poprzedni sylwester był beznadziejny i ten stan dziwnego niesmaku pozostał przez większość roku.jednak jego koniec był zupełnie jego pozbawiony, to się liczy. z przyjemnością wkraczam w ten.
czuję się silna, bardziej pozytywna, szczęśliwsza i..wolna?
mogę wszystko!



















piątek, 30 grudnia 2011

niezupełnie tak wyobrażałam sobie zakończenie tego roku, ale nie szkodzi. biorę, co dają. przynajmniej mogę nadrobić zaległości w odmóżdżaczach i wszystkich wyciskaczach łez, jakich tylko można. nadrabiam też dyskografie każdego, kto wydaje mi się interesujący. w międzyczasie robię bilans zysków i strat tego roku, który właściwie wychodzi całkiem pozytywnie. dużo się zmieniło wokół mnie i we mnie, nie wszystko na plus niestety. ale ostatni czas był wyjątkowo magiczny i oceniając mijający rok, tylko go będę brać pod uwagę.




środa, 28 grudnia 2011







święta zupełnie inne niż zwykle i baaardzo udane, co chyba widać. pomijając moje ogólne samopoczucie, bo przecież najlepiej jest być chorym w święta i w sylwestra. ale nie narzekam, jedynie żałuję że nie mogłam w pełni cieszyć się tą magią.



gdybym mógł
zostać tu
zasnąć w lesie twoich źrenic
i niczego bym nie zmienił już