niedziela, 7 sierpnia 2011









nie mogę tu wstawić plenerowych zdjęć, a szkoda, bo fajnie wyszły. ejjj jestem zadowolona, chociaż wcale się na to nie zanosiło.

+nie wiem czy tęsknię, czy tylko mi czegoś brakuje. ale dziwnie mi tak. nikt nie lubi być na szarym końcu.

sobota, 6 sierpnia 2011

byłam na plenerze ślubnym, w Międzyzdrojach byłam, wypiłam kawę i zjadłam mega lody, napisałam do 3 osób i żadna mi nie odpisała. zakochałam się w Bernhofcie, jestem cała w piasku i jest mi DOBRZE. w choy.
jutro zdjęcia dodam, mam nadzieję.

czwartek, 4 sierpnia 2011














chciałabym wrócić do tego stanu sprzed dwóch tygodni, kiedy wszystko było dla mnie możliwe i całym sercem wierzyłam w szczęście, które mnie musi w końcu spotkać. na razie podkurczam nogi, leżę, słucham muzyki i staram się sobie przypomnieć tamto uczucie, które mnie przepełniało. dzięki niemu na chwilę naprawdę uwierzyłam w siebie. a teraz gdzieś się ulotniło wraz z moim uśmiechem. niech wróci, bo chcę znów poczuć się tak cudownie silna.

środa, 3 sierpnia 2011

chciałbym się jeszcze powłóczyć z Tobą, póki żyjemy i mam Cię obok.
złączyć się jednym przyjemnym deszczem, pochodzić razem nocą po mieście.
zimnym zachłysnąć się majem, siedzieć i patrzeć na nasze tramwaje.
wypić z worka oranżadę i wyprowadzić się na stałe.

siedzę na ławce patrzę na słońce,
chyba już dzisiaj nigdzie nie zdążę.
chyba już nigdy nie będzie lepiej,
nie będzie dobrze wiec się nie spieszę.



poniedziałek, 1 sierpnia 2011











jak bardzo trzeba być pierdolniętym, żeby tak się zadręczać? potrzebuję kogoś kto by mi wybił z głowy to wszystko...
za to już wiem, co kiedyś ze sobą zrobię. jakiś plan na przyszłość zawsze daje pocieszenie.