środa, 29 lutego 2012

wtorek, 28 lutego 2012

co, jaka samica owiec?

włączył mi się leń. niedobrze.


poniedziałek, 27 lutego 2012


you just don't, don't, don't love me like you used to
think I'm bout to lose you

niedziela, 26 lutego 2012

piątek, 24 lutego 2012

jutro szalona noc z nałókom, kontemplacjom i muzykom klasycznom z miśkami. w końcu<3

czwartek, 23 lutego 2012

'czeba wziąść sie do naóki'
ale nie dzisiaj. dzisiaj robię sobie wolne od wszystkiego. to takie cudowne, że nareszcie mogę.

poniedziałek, 20 lutego 2012

niby nic nie było wiadomo, ale tak mi jakoś przykro teraz.. wiem, za szybko się nastawiam. tylko że na tym zależało mi jak nigdy.
anywayhappybday,mywife

sobota, 18 lutego 2012

to naprawdę ważne, aby zatrzymać się raz na jakiś czas, wyjść z własnej głowy i zobaczyć większy obraz. własciwie, dowiedzenie się, że patrzyłeś na wszystko źle..może być pewnego rodzaju wyzwoleniem. i nagle dostrzegasz nowy potencjał, nowe możliwości tam, gdzie nigdy wcześniej ich nie widziałeś. wszystko jest w porządku, gdy beznadziejna sytuacja nagle zaczyna wyglądać dobrze.


wtorek, 14 lutego 2012



nie poznaję siebie, nie poznaję swojego organizmu, który coraz częściej i mocniej odmawia posłuszeństwa. wielkie plany idą w odstawkę i jedyne, co pozostaje mi robić, to zagłębiać się w świat grey's anatomy lub moich snów, które idealnie obrazują mój obecny stan. ciężki do ogarnięcia, jak te sny.

sobota, 11 lutego 2012



+ utwierdziłam się w przekonaniu że wcale mi nie potrzeba kogoś do szczęścia. tak tez mi dobrze. jak nie lepiej.

piątek, 10 lutego 2012

It’s a little bit horrifying just how quickly everything can fall to crap. Sometimes, it takes a huge loss to remind you of what you care about the most. Sometimes, you find yourself becoming stronger as a result, wiser, better equipped to deal with the next big disaster that comes along. Sometimes… but not always.

czwartek, 9 lutego 2012


czerwiec<3 dajcie mi wakacje. albo przynajmniej słońce i ciepło.
jak na razie znowu sobie choruję i nadrabiam chirurgów. tak też całkiem dobrze.

wtorek, 7 lutego 2012


sleep with my thoughts dance with my views
everythings great



potrzebuję zdjęć, potrzebuję jakiegoś twórczego zajęcia, żeby sprowadzić myśli na inny tor. bo przecież ile można?
ale mimo wszystko, kocham takie dni, jak ten.

poniedziałek, 6 lutego 2012

niedziela, 5 lutego 2012


po prostu taki dziwny dzień. bardzo dziwny. znowu miliard myśli na sekundę.
dodatkowo, znalazłam bardzo stare zdjęcia, o których zupełnie zapomniałam i zatęskniłam jeszcze mocniej za moim kocim, słodkim, pachnącym maleństwem, wakacjami, tamtym spokojem... jedynie za sobą 'tamtą' nie tęsknię. z obecną wersją jakoś łatwiej się żyje.
'nie lękaj się, ja tu jestem'

sobota, 4 lutego 2012


tak bardzo chciałabym cofnąć czas, bo wiem, że tak mało dla Ciebie zrobiłam. miałam wiele czasu, a mówiłam, że go nie mam wcale. bo szkoła, bo zajęcia, bo przyjaciele. Ty też jesteś moim przyjacielem. jestem dumna z tego, że jako pierwszą w rodzinie pokochałaś, że mnie, jako jedynej, nauczyłaś tylu rzeczy. do tej pory pamiętam fragment wiersza Konopnickiej. to do Ciebie się skierowałam, stawiając pierwsze kroki. to Ty przed wszystkimi chwaliłaś się, że jako niemowlę reagowałam na "nóżka tańczy". nigdy nie miałam tego dosyć. to Twoimi tortami zawsze się chwaliłam, bo robisz je doskonałe. chciałam się od Ciebie uczyć.
teraz zastanawiam się, czy chcę Cię zobaczyć. czy to dla mnie nie za dużo. chyba wolałabym Cię zapamiętać jako silną, niezależną osobę a nie przykutą do łóżka, słabą i zrezygnowaną. dobrze, że teraz, zanim przyszedł najgorszy moment, odwiedziłam Cię. że zobaczyłam Twoje łzy, łzy szczęścia, Twoją radość, że mnie widzisz. nie wiem jednak, czy jestem dość silna, aby zobaczyć Cię jutro. zirytowaną, zmęczoną życiem i ludźmi. mną pewnie też byłabyś zmęczona i zobaczyłabym za dużo Twojej złej strony. nie chcę Cię tak zapamiętać. za bardzo Cię kocham.

piątek, 3 lutego 2012

but I gave you all

close my eyes for a while

force from the world a patient smile

but I gave you all


but you rip it from my hands

and you swear it's all gone
and you rip out all I have
just to say that you've won



znowu się zakochałam, znowu bardzo platonicznie.
znowu potrzebuję 'własne 36,6'.
znowu nie mam zdjęć.
ale przynajmniej jest śnieg i aż tak nie mrozi.
i jest weekend.

środa, 1 lutego 2012



na na na na never gonna happen